Wygrała jedynie małego misia, co jej nie usatysfakcjonowało, więc ruszyła z Felixem do puszek, ale przyjacielowi się nie udało, więc dziewczyna lekko zaczerwieniła się ze złości. Jeśli chodzi o przegrywanie była w tym naprawdę okropnie kiepska. Nienawidziła przegrywać, nienawidziła, gdy coś jej nie wychodziło, więc musiała za wszelką cenę wygrać.
– To jakieś oszukane! – powiedziała oburzona i sama wykupiła sobie kolejne rzuty na puszki. Złapała za piłkę i zaczęła rzucać. – Jak teraz nie wygram to nie wiem co zrobię – burknęła niezadowolona.
Chciała jakiegoś dużego misia, który wręcz ją zgniecie, ale najbardziej to jej zależało na tym, aby po prostu wygrać, aby być po prostu lepszą, a nie cieniasem, co misia nie potrafi sobie wygrać. Nawet nie była zła o to, że Felixowi nie wyszło. Tutaj chodziło jej dumę, o to, że chciała być najlepsza, perfekcyjna, idealna we własnych oczach. W tym momencie była na tyle zaślepiona chęcią wygranej, że nie zwracała za bardzo uwagi na swojego przyjaciela. Nigdy nie nauczyła się względem gier pokory, nadal miała w sobie to dziecko, które musiało mieć satysfakcję z gry poprzez wygraną. Jak grała z dzieciakami, które przyłączyły się do cyrku to nigdy nie dawała im wygrywać, bo ona musiała być najlepsza.
+10 za wianek z paproci i puchar w ognisku.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Sukces!