• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło?

[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
10.12.2023, 20:38  ✶  
To tak do niego pasowało.
Wspomnienie teraz o ouzo, o winie i słodyczach. I to było jedno z podobieństw tkwiących pomiędzy nimi, bo potrafiła zachować się bardzo podobnie. Uśmiechnęła się mimowolnie, bardziej szczerze niż chwilę wcześniej, chociaż przecież smutek zabarwiał tę rozmowę na błękitno, wisiał nad ich głowami. Chociaż myślała wciąż i wciąż, że Morpheus stracił brata. To prawda, sporo starszego, ale brata – mogła sobie wyobrazić ich wszystkich, przy tym stole, dzieci Godryka, zanim pojawiło się to nowe pokolenie. Nie mogła za to – nie chciała – wyobrazić sobie, co poczułaby, gdyby była na jego miejscu. Gdyby to Erik stracił życie.
Zdawało się jej, że wtedy słońce nie powinno już wstawać. Ale przecież zawsze wstawało. I tak być powinno.
– Jestem pewna, że bardzo się ucieszy – powiedziała miękko, i skinęła głową na kolejne słowa. Mogli iść na cmentarz już tej nocy albo któregoś dnia wkrótce – do grobowca, w którym spoczywała już matka Morpheusa i od wielu lat także jego starsza siostra.
– To skomplikowane – wyznała z westchnieniem, kiedy spytał, czy wiedzą, co to jest. Spędziła cały maj goniąc za odpowiedzią na to pytanie. Przesiadywała w bibliotece, wchodziła do Kniei, rozmawiała ze specjalistami. – Nie wiem, ile wie sam Departament Tajemnic. Pewnie więcej niż ja, też dlatego, że sama wszystko, co wiem, im dostarczyłam. Ale wciąż za mało. To istoty, które nie są sklasyfikowane. Nie opisano ich w żadnych książkach. Przypominają dementorów: jak one żywią się życiem. Zabiły kilka osób, a kilka… postarzały. Ja… kupiłam dom w Kniei, w którym zamieszkały – powiedziała, uśmiechając się przy tym jakby trochę przepraszająco. Było to coś bardzo w stylu Brenny, wydać lekką ręką pieniądze na taką „nieruchomość”. – Od kobiety, którą dopadły i której ukradły parę lat życia. Myślę, że żerowały tam na jej rzeczach. Ona chciała odejść, ja chciałam wiedzieć więcej. Zabrałam tam paru pracowników z Departamentu. Nie wiem niestety nic więcej, poza tym, że są w lesie, i są bardzo mordercze.
Uschnięte ciało wuja, przemienione w proch. Faktycznie już go nie potrzebował. Ale kobieta z Kniei, chłopiec, którego dopadły widma, dwójka z Doliny zabita na polu – oni wszyscy potrzebowali. Brenna nie mogła tego zignorować, a wciąż… dowiedziała się tak mało.
– Smutek smakuje solą, ale nie odchodzi tak łatwo jak fale – powiedziała, wdychając zapach dymu, jego perfum, herbaty i kolacji, przygotowanych przez Malwę. – Nie zapadam się w tym smutku, Morpheusie. Morze mnie nie pochłonie.
Nie miała czasu na pogrążanie się w poczuciu winy ani rozpaczy: nie miała ku temu nawet prawa. Nie, kiedy jej ojciec, Morpheus, Godryk, Danielle, cierpieli przecież bardziej. Spychała smutek na bok, oddając się zupełnie innym uczuciom.
– Wolę ogień gniewu. Wojna dalej trwa.
Zemsta? Nie, nie chodziło nawet o zemstę. Chodziło o ostatni uśmiech Derwina, o zapłakaną twarz małego ducha z Kniei, o rozpacz w oczach Danielle, o ranną Heather w ramionach Brenny. O to, by ich powstrzymać. O to, by to się nie powtórzyło.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2766), Morpheus Longbottom (2012)




Wiadomości w tym wątku
[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 09.12.2023, 21:46
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 09.12.2023, 23:26
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 09.12.2023, 23:46
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 19:02
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 19:24
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 20:06
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 20:38
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 21:25
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 21:49
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 11.12.2023, 15:13
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 11.12.2023, 16:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa