Otworzył się przed nią z swojej przeszłości z tego względu, gdyż tak ukształtowały się im rozmowy i kalendarzowy dzień ojca, w którym Tristan odwiedził groby rodziców. Skoro Olivia dopytywała o inną sprawę, Ward postanowił jej przekazać znacznie więcej. Wiedziała już, że widział śmierć swoich rodziców. Może nie ojca, ale matki tak. Widział ich trupy. Nie mógł im pomóc. Zawiódł jako auror. Jego boginem byliby zapewne śmierciożercy. I jeżeli przyjdzie mu znów stanąć z nimi twarzą w twarz, nie wiedział, czy podoła walce z nimi. Kiedyś, w Hogwarcie, ucząc się tego najprostszego zaklęcia, jego bogin miał inną postać.
Widok uśmiechniętej Olivii, napełniał jego wnętrze szczęściem, że znów się widzą. A kiedy się zbliżył, schylił aby pozwolić jej na miłe powitanie z buziakiem w policzek, który trwał sekundy dłużej. Na punktualność zaśmiałby się, ale z głosu nie wydobyłoby się nic. Quirke była dla niego słońcem, które przeganiało chmury niepokoju, nieszczęścia i koszmarów. Nawet jeżeli zdarzało się jej popełniać proste błędy i dużo mówić. Te ostatnie miesiące jakie spędzali ze sobą, zakwitło w uczuciach na ponad przyjaźń. W obawie, że jest mugolakiem, nie chciał jej narażać na związek, który mogliby nie zaakceptować jej rodzice. Nie znał ich, nie miał pojęcia jakie mają do tego podejście. A nie chciał jej niszczyć życia.
Pokręcił głową na jej słowa odnośnie punktualności, że nie ma go za co przepraszać. A skoro czas gonił, nie zatrzymywał jej i nawet nie proponował pomóc z tym plecakiem. Zrobi to jak zauważy, że faktycznie ma problem go udźwignąć. Udali się więc tam, gdzie go zaprowadziła. Po drodze go zaskoczyła. Buckie? Szkocja? Na moment zatrzymał się zaskoczony. Chwila. Moment. Lampki mu się zapaliły. Czy jej rodzice o tym wiedzą? Dostała zgodę? Żeby on nie wyszedł na porywacza. Czystokrwiści lubią zwalać winy na mugolaków. Ruszył po chwili za nią, kiedy się oglądała. Dotrzymywał jej kroku.
Słuchał Olivii z każdym krokiem jak kierowali się do wyznaczonego miejsca. Bagna? Więc po to te kalosze? Jednorożce? O czym ona mówi? Zabiera go na jakąś podróż za wskazówkami? W czasie tej drogi, próbował sobie wszystko poukładać. W co on się pakuje? W co ona go pakuje?
I kiedy tylko znaleźli się w Dziurawym Kotle i padło to pytanie na które chyba czekał przez całą drogę. Kiwnął głową od razu, że tak. Ma pytania. W języku migowym je zadał:
Użył najprostszych słów, aby zapytać o to, czy jej rodzice wiedzą o tej podróży. Szkocja, to nie Anglia. Buckie, to nie Londyn. Nie chciał czuć się odpowiedzialny za to, że coś jej się tam stanie. Była w nim obawa.