11.12.2023, 08:43 ✶
- W takim razie później spróbujemy i z Melancholią - zgodził się Christopher. Może i ta szczuplejsza, bledsza i bardziej przygnębiona niż niegdyś Victoria faktycznie lepiej pasowała właśnie do tej sukni. Rosier dostrzegał te drobne zmiany,należy ich nie komentował i nie pytał. Może z braku zainteresowania - a może, bo miał jednak jakąś tam odrobinę zdrowego rozumu i nie wydawało mu się, aby Lestrange miała ochotę o tym rozmawiać z nim w pracowni pośród materiałów, szkiców i sukien. - Oczywiście, że przetrwałyby upadek, ale wzdrygam się nieco na myśl o tym, jak przetrwałby to pokaz. I co powiedziałby widz, któremu Sarah Macmillan wpadłaby ze sceny prosto w ramiona - przyznał się bez oporów do tych straszliwych wizji, nawiedzających jego blond głowę i wzdrygnął się lekko, z wyraźnym przerażeniem samą taką wizją. Nie był tu pewny: jak pamiętał Macmillanównę ze szkoły faktycznie miała idealny wręcz wzrost i urodę eteryczną, idealną do odziana we mgłę i ciemność jesiennej nocy, ale brakowało jej gracji i... tego nieuchwytnego czegoś, bez czego Rosier niezbyt był skłonny do szycia dla kobiety sukni. W jego oczach rzecz jasna, bo z pewnością były osoby, dla których Sarah mogła być centrum świata, dziewczyną pełną księżycowego blasku.
- Mamy pracowników, którzy w razie potrzeby odpowiednio ją zaklną, by była odporna na ogień - oświadczył nieco lekceważąco, jakby nie był to problem w ogóle wart rozważania. Jeśli Christopher coś sobie już wbił do głowy, to znalezienie sposobu na realizację wizji nie stanowiło problemu. Inna sprawa, że jeszcze nie zdecydował.
Ruszył do drzwi i wezwał asystentkę. Z pomocą jej i stołka Victoria mogła swobodnie przymierzyć najpierw wrzosową suknię, a później tę z ognistym motywem. Gdy wyszła w tej drugiej, Christopher machnął parę razy różdżką, uzupełniając ją o detale: nietrwałe na razie, ale obrazujące, w jaki sposób mogłaby wyglądać w przyszłości. Poprosił by przeszła w obu po pomieszczeniu, a potem podstawił jej lustro, pozwalając się przejrzeć.
- Moim zdaniem doskonale się nadajesz, droga Victorio, a ośmielam się twierdzić, że co nieco wiem o ubraniach i o tym, jak kobiety w nich wyglądają. Mogę cię poinformować, gdy wszystkie suknie będą gotowe i wtedy upewnimy się co do ostatecznego wyboru.
- Mamy pracowników, którzy w razie potrzeby odpowiednio ją zaklną, by była odporna na ogień - oświadczył nieco lekceważąco, jakby nie był to problem w ogóle wart rozważania. Jeśli Christopher coś sobie już wbił do głowy, to znalezienie sposobu na realizację wizji nie stanowiło problemu. Inna sprawa, że jeszcze nie zdecydował.
Ruszył do drzwi i wezwał asystentkę. Z pomocą jej i stołka Victoria mogła swobodnie przymierzyć najpierw wrzosową suknię, a później tę z ognistym motywem. Gdy wyszła w tej drugiej, Christopher machnął parę razy różdżką, uzupełniając ją o detale: nietrwałe na razie, ale obrazujące, w jaki sposób mogłaby wyglądać w przyszłości. Poprosił by przeszła w obu po pomieszczeniu, a potem podstawił jej lustro, pozwalając się przejrzeć.
- Moim zdaniem doskonale się nadajesz, droga Victorio, a ośmielam się twierdzić, że co nieco wiem o ubraniach i o tym, jak kobiety w nich wyglądają. Mogę cię poinformować, gdy wszystkie suknie będą gotowe i wtedy upewnimy się co do ostatecznego wyboru.