Westchnęła cicho i spojrzała na niego z ogromnym rozbawieniem. Naprawdę sugerował, że nie przyszłaby tutaj z własnej woli? - Jak myślisz, kto mógłby mnie zmusić do tego, żebym tutaj przyszła? - Było to raczej pytanie z tych, które powinny pozostać bez odpowiedzi, bo Trixie nie należała do osób, którymi można było manipulować. Rolph powinien wiedzieć, że bardzo skrupulatnie pilnowała tego, aby nikt nie mógł mieszać jej w głowię, magią, czy siłą sugestii.
Po chwili w pomieszczeniu pojawiły się skrzaty domowe. Przyniosły obiad, najwyraźniej mocno się dzisiaj napracowały, żeby zadowolić swojego pana. Obiad wyglądał bowiem dobrze, tyle, że ona nie widziała, czy jest w stanie cokolwiek przełknąć. Najpierw więc sięgnęła po ten kieliszek z winem, w którym znajdowało się więcej alkoholu niż zazwyczaj. Upiła spory łyk, może to jej pomoże mniej się przejmować. Nie do końca wiedziała, w jaki sposób powinna się zachować, bo niby miała do Rolpha lekki uraz, a z drugiej strony jej go brakowało, a minęła przecież tylko jedna noc od kiedy sie pokłócili. Co będzie dalej?
- Gdybym nie chciała cię widzieć, to by mnie tu nie było. To chyba proste. - Nie potrafiła zrozumieć dlaczego sugeruje jej ciągle, że robi cos wbrew swojej woli. - Wysłucham cię, przecież dlatego tutaj przyszłam. - Nie po to, żeby zaspokoić głód, nie spodziewała się nawet, że Rolph się tak przygotuje na to spotkanie.