Otrzymawszy wskazówki, gdzie miałby udać się po potrzebne dla siebie informacje, postanowił ruszyć we wskazanym kierunku. Richard zdążył zrobić krok a już nagle pojawił się kolejny młodzieniec. Richard zlustrował go badawczym wzrokiem, obserwując zaraz ich obojga. Ten drugi, co nagle wyskoczył szybko przeszedł do działania. Niejakiego Adama odprawił. Usprawiedliwił chwilową nieobecność Chestera. I dodatkowo zaprosił do swojego biurka. Mulciber nie okazywał po sobie nic, choć wyglądało to nagle zaskakujące, że zechciał mu pomóc. Zatem Richard skorzystał z zaproszenia, mając przeczucie, że chłopak nie pojawił się bez powodu. Albo zobaczył w nim Roberta, albo jest ku temu inny powód.
- W takim razie, skorzystam za zaproszenia.Przyjął zaproszenie i udał się we wskazanym kierunku, rozglądając się po otoczeniu miejsca. Posiedzi, porozmawia a może poszczęści mu się, jeżeli którykolwiek Rookwood się tutaj zjawi. Może nie będzie konieczne zabierać im czasu, jeżeli od tego młodego uzyska potrzebne dla siebie informacje.
Stanął w pobliżu jego biurka i kiedy młody się odezwał, pierw proponując gościnnie napój i papierosa, a potem przedstawiał. Wszystko na raz? Przy jego nazwisku i imieniu zatrzymał na dłużej wzrok.
- Mulciber, Richard. Auror. Z tą różnicą, że pracuję w Norwegii.Uścisnął jego dłoń, przedstawiając się w tej samej kolejności co rozmówca. Do swojego zawodu dodał małą informacje, żeby nie wzięto go czasem za tutejszego pracownika. Nikt go tutaj nie znał i mogli mieć jeszcze jakieś dziwne podejrzenia. Czego wolałby uniknąć. Robertowi zdecydowanie nie było teraz na rękę, aby wracać do Ministerstwa. I długo to jeszcze potrwa.
- Kawy i papierosa nie odmówię.
Dopowiedział na wcześniejsze propozycje, puszczając dłoń Stanleya. Od papierosów był uzależniony. Kawą lubił się delektować. Nie pytał Stanleya na razie o nic, woląc poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Brygadzista. Aż Richardowi przypomniały się jego czasy ze szkoleń, tyle że nie tutaj. Lecz w innym kraju.