Vincent za to często nie potrafił przychylnie patrzeć na ludzi, bo znał sporo z mrocznymi duszami, których nie dało się po prostu kochać. Ludzi krzywdzących zwierzęta oraz innych ludzi. Raniących, dobijających każdego, niesprawiedliwości polityczne też sprawiały, że Prewett nie potrafił patrzeć przychylnie na ludzi. Wolał ich nienawidzić.
Nie odpowiedział już jej, tylko skupił się na tym, aby wejść na górę i wyjść już z przeklętej dziury. Cholera! Spojrzał na Brenne, która klęczała na ziemi, uśmiechnął się złośliwie, ale po chwili w tym miejscu znalazł się wilk. Pokiwał głową, bo naprawdę szanował jej zdolności magiczne. Transmutacja w jej wykonaniu musiała być spektakularna. Chciał ruszyć za Brenną w krzaki, ale sznurówki buta zaplątały mu się w korzeń i gdy już sobie z tym poradził po prostu rzucił na siebie zaklęcie kameleona, aby nie narażać ich na jeszcze większe wykrycie, gdy zacznie szeleścić między krzakami. Po chwili między drzewami pojawiły się osoby, więc Prewett zamarł patrząc na nich w wyczekiwaniu, ale ci dostyrzegli załamanie światła jakie powodował kameleon i ostrzegawczo rzucili zaklęcie w jego miejsce.
Spróbował odskoczyć,
Sukces!
a następnie rzucić w ich kierunku zaklęcie pętające.
Akcja nieudana