Frustracja malowała się na jej twarzy coraz bardziej. Puszki nie chciały za żadne skarby przyjąć jej piłeczek, nie chciały dla niej upaść i oddać jej misia! Zaczynała mieć już wypieki na policzkach z powodu złości i tego, że nie mogła wygrać. Serce mocno biło jej w piersi jakby chciało wyskoczyć i pożreć sprzedawcę. Wiedziała, że nie mogła się denerwować, wiedziała, że jak dalej tak pójdzie to nic z tego nie będzie. Spojrzała na przyjaciela, gdy wyszeptał jej swój plan dotyczący ostatniego rzutu. Pokiwała energicznie głową i stanęła ponownie przed ladą w odpowiednim miejscu. Na ustach pojawił się zdeterminowany uśmiech. Musiała wygrać choćby świat miałby od tego umrzeć.
– Ostatni raz proszę – powiedziała do mężczyzny. Zapasy sykli już się jej skurczyły, ale nic nie mogła na to poradzić, albo będą musieli kogoś okraść, bo tak łatwo nie ukradną rzutu, a zostało jeszcze jedno stanowisko, prawda? Przymierzyła się, wycelowała i rzuciła resztę zostawiając w rękach Felixa.