Widząc jego rumieńce jedynie się uśmiechnęła subtelnie, w sposób, który mógł nasunąć jedną myśl jeśli ją dobrze znał. Podobało jej się to, że wariował na jej punkcie i nie miała zamiaru przestać tego robić. Miała zamiar doprowadzać jego głowę do wrzenia już zawsze, oby był tego świadomy. Jej ukazał się rydwan. Podróż. Uśmiechnęła się nieznacznie. Ucieczka? Możliwe. Na pewno uciekłaby z Perseusem z dala od tego miejsca, ale jednocześnie wolała tu zostać, wolała nie ryzykować, że komuś bliskiemu może przez to stać się krzywda. Była egoistką, ale nie naraziłaby rodziny na gniew Czarnego Pana, gdyby uciekła.
Spojrzała na niego i uniosła lekko brwi ku górze. Kiełbaski i bigos. No tak. Złapała jego dłoń i pokiwała głową, że mogą ruszyć w kierunku stoisk z jedzeniem.
– Co zobaczyłeś w płomieniach? – zapytała patrząc na niego z ciekawością. Rozglądała się też po ludziach zebranych tutaj, czy zobaczy kogoś ze swojej rodziny, ale był tu ogrom osób, że nawet nie starała się ich dostrzec, bo miała przy sobie Perseusa, a to jej na dziś wystarczyło.