11.12.2023, 21:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2023, 21:51 przez Brenna Longbottom.)
rzuty npc + powyżej 80 na obrażenia Bren
Brenna byłaby w stanie skrzywdzić drugiego człowieka.
Ba, zdarzało się jej już to. Ledwo parę tygodni temu z satysfakcją patrzyła na złamany nos mugola i z trudem powstrzymała się przed skopaniem leżącego, już bezbronnego przeciwnika, tylko po to, by wyładować gniew i dławiące ją gdzieś w środku poczucie bezradności oraz goryczy. Ale nie sięgała po czarną magię – trzymała się jeszcze na tej cienkiej granicy tuż przed jej użyciem, pełna obaw, że gdy zrobi to raz, zrobi i drugi, a potem trzeci, i każdy kolejny będzie coraz łatwiejszy, aż w końcu pochłonie ją otchłań.
I nie byłaby zadowolona, gdyby Vincent użył czarnej magii.
Zdołała wgnieść kłusownika w ziemię, ten upadł i upuścił nawet różdżkę. Prewett zaś spętał drugiego z nich. Trzeci jednak… trzeci odbił zaklęcie – po czym skierował różdżkę ku Brennie, która obróciła się ku niemu z warkotem, narastającym w wilczym gardle. Nim sprężyła się do skoku, czar poleciał w jej kierunku i odrzucił ją, tak że najpierw wystrzeliła w powietrze, a potem potoczyła się po ziemi, zmieniając z powrotem w kobietę.
Bolało.
Oberwała – i to mocno. Krew ściekała jej po twarzy, głowa zapulsowała bólem, bok został rozdarty o jakiś kamień. Na moment Brennie zrobiło się przed oczami wręcz ciemno. A mimo to nie wypuściła różdżki, i dwie sekundy później wciąż z poziomu ziemi wycelowała w człowieka, który ją obalił, posyłając ku niemu zaklęcie, mające wytworzyć mu w ręku strumień ciśnienia i pozbawić różdżki. Ta została wyrwana z uścisku i poleciała gdzieś w mrok.
Obalony przez nią wcześniej mężczyzna za to ukląkł, sięgając po własną, chwilę temu zgubioną różdżkę…
[pod edycję]
kształtowanie, - 10 za obrażenia
Brenna byłaby w stanie skrzywdzić drugiego człowieka.
Ba, zdarzało się jej już to. Ledwo parę tygodni temu z satysfakcją patrzyła na złamany nos mugola i z trudem powstrzymała się przed skopaniem leżącego, już bezbronnego przeciwnika, tylko po to, by wyładować gniew i dławiące ją gdzieś w środku poczucie bezradności oraz goryczy. Ale nie sięgała po czarną magię – trzymała się jeszcze na tej cienkiej granicy tuż przed jej użyciem, pełna obaw, że gdy zrobi to raz, zrobi i drugi, a potem trzeci, i każdy kolejny będzie coraz łatwiejszy, aż w końcu pochłonie ją otchłań.
I nie byłaby zadowolona, gdyby Vincent użył czarnej magii.
Zdołała wgnieść kłusownika w ziemię, ten upadł i upuścił nawet różdżkę. Prewett zaś spętał drugiego z nich. Trzeci jednak… trzeci odbił zaklęcie – po czym skierował różdżkę ku Brennie, która obróciła się ku niemu z warkotem, narastającym w wilczym gardle. Nim sprężyła się do skoku, czar poleciał w jej kierunku i odrzucił ją, tak że najpierw wystrzeliła w powietrze, a potem potoczyła się po ziemi, zmieniając z powrotem w kobietę.
Bolało.
Oberwała – i to mocno. Krew ściekała jej po twarzy, głowa zapulsowała bólem, bok został rozdarty o jakiś kamień. Na moment Brennie zrobiło się przed oczami wręcz ciemno. A mimo to nie wypuściła różdżki, i dwie sekundy później wciąż z poziomu ziemi wycelowała w człowieka, który ją obalił, posyłając ku niemu zaklęcie, mające wytworzyć mu w ręku strumień ciśnienia i pozbawić różdżki. Ta została wyrwana z uścisku i poleciała gdzieś w mrok.
Obalony przez nią wcześniej mężczyzna za to ukląkł, sięgając po własną, chwilę temu zgubioną różdżkę…
[pod edycję]
kształtowanie, - 10 za obrażenia
Rzut W 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.