Gdy Brenna oberwała zaklęciem zaklął siarczyście pod nosem wzywając przy tym tradycyjnie te swoje święte kurwy. Spojrzał za nią z lekką obawą, ale skupił się jednak na osobnikach wokół niego. Musiał ich w końcu opanować, aby Brenna wyszła z tego cało, spróbował kopnąć mężczyznę, co leżał na ziemi i próbował wrócić do gry. Nie zrobił tego za mocno, może odrobinę zrobił małego siniaka na żebrach. Potem rzucił w pierwszego zaklęciem pętającym, ale ten czar mu już nie wyszedł, a mężczyzna zaczął uciekać. W pierwszym odruchu chciał za nim pobiec, ale szybko przypomniał sobie o Brennie, więc odwrócił się i pobiegł do Longbottom. Padł na kolana lekko ryjąc w ziemi i złapał ją za ramiona patrząc na jej zakrwawioną twarz.
– Cholera, Paskudo! – warknął patrząc na nią. Pierwszy raz mogła zobaczyć, że mu na niej zależało. – Jak mi tu kurwa umrzesz to cię zabiję, słyszysz? – zapytał i ułożył ją na ziemi tak, aby mogła swobodnie oddychać. Ściągnął swoją koszulkę, rozerwał ją na strępy i przyłożył w miejscach, gdzie krwawiła.
Kopnięcie typa, co wstaje, aby nie wstawał na AF
Slaby sukces...
Rzut na kształtowanie w tamtego typa
Akcja nieudana