Beast nie do końca wiedziała, co się dzieje. Miała wrażenie, że jej brat zna tego kogoś, to się tutaj pojawił. Tylko co właściwie łączyło go z Cainem, że tak zszedł z tonu, że zamierzał odwołać swoje słowa. W przeciwieństwie do Patricka ona nie potrafiła zobaczyć nic więcej niż to, co właśnie miała przed oczami, a szkoda, może wiele by się jej wtedy wyjaśniło. Nie zamierzała jednak drążyć tematu, może kiedyś, jak się upije, wypyta Flynna o wszystko. Teraz zdecydowanie łatwiej było udawać, że nic nie rozumie. Skoro już taką narrację przyjęła... Miała ochotę nadepnąć bratu na stopę, gdy wspomniał o tym, że Patrick powinien obniżyć swój iloraz inteligencji do tego, który ma koniczyna, jednak tego nie zrobiła. Wykrzywiła się jednak trochę, kiedy usłyszała te słowa.
Usłyszała muzykę, która dochodziła skądś obok. Bardzi przygrywali tak pięknie, że miała ochotę porwać Patricka do tańca. Nogi zaczynały jej się już poruszać w rytm muzyki, była gotowa wreszcie się ruszyć i zacząć tuptać, niczym ten jeż. Niestety ten drugi, odziany w mundur aurora wyciągnął w tym momencie różdżkę i zaprosił ich dalej. Westchnęła głośno rozczarowana. Pomachała Patrickowi ręką na odchodne, bo właściwie to go polubiła, wydał się jej być całkiem sympatycznym koleżką, skoro nie zakuł jej jednak w kajdanki, no nic, musieli odejść dalej. Nie ukrywała nawet swojego rozczarowania.
- Tak bardzo chciałam zatańczyć. - Mruknęła pod nosem, gdy odeszli od Stewarda. Najwyraźniej przypomniała sobie właśnie w tej chwili, że jednak znak angielski, idealny moment.
- Zabawa dopiero się zaczęła, a mamy się zmywać? Powiedz koledze, że będziemy grzeczni. - Szturchnęła Flynna w ramię, żeby coś zadziałał tym swoim urokiem osobistym, bo Fiery nie zamierzała jeszcze wracać do domu. On najwyraźniej znał tego koleżkę, to mógł więcej zdziałać niż ona.