Skinął głową i spojrzał na nią mało przekonany do planu przenoszenia się stąd do New Forest. Wolałby, aby tu została, a on sprowadzi po postu pomoc, ale wiedział też, że nie da rady się z nią kłócić.
– Nie muszę się zakładać, na pewno to się stanie. Nie wolisz zostać, a ja bym sprowadził pomoc? Twojego brata, albo kogokolwiek z Ministerstwa. Mógłbym się poświęcić i tam zawitać – powiedział cicho pomagając jej wlać w nią ten przeklęty eliksir, aby chociaż trochę ją wzmocnić.
Jeśli uparła się wracać pomógł jej wstać i ogarnąć ją do tego, aby mogła się bezpiecznie przenieść. Miał nadzieję, że bardziej się nie rozerwie w tym momencie. Naprawdę wolałby, aby się nie teleportowała. Zaczekał, aż ona się przeniesie i zrobił to tuż za nią. Gdy wylądował od razu do niej podszedł i złapał w swoje ramiona.
– I jak? Co straciłaś? – zapytał mając tutaj totalnie w dupie jakiekolwiek pokłady wiary w jej umiejętności. Położył ją u siebie na kanapie, gdy tylko dotarli pod jego chatę. – Kogo mam powiadomić? – zapytał.