19.11.2022, 17:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.11.2022, 17:10 przez Theseus Fletcher.)
Wcale mu nie przeszkadzało bycie pomijanym. W duchu wiedział, że wcale a wcale o nim nie zapomnieli. Wręcz przeciwnie. Tak jak teraz był pewnie w myślach Borina (swoją drogą, ale przecież pod żadnym pozorem do przyznania, vice versa), tak myśleli o nim rodzice Geraldine, ich skrzaty i kto wie tam jeszcze. Miał to generalnie gdzieś. Najbardziej bowiem czekał na polowanie, o którym podczas ubierania się na elegancko, zapomniał.
Prawdę powiedziawszy, on sam nie skupiał się szczególnie na wszystkich ludziach, którzy byli tam wymieniani i przedstawiani. Czy czyniło go ponownie tym samym hipokrytą, o którym myślał, że jest – podczas balu? Być może. Do wszystkich, którzy chcieli się z nim poznać (lub nie), kiwał głową, podawał rękę, uśmiechał się jak trzeba.
– Może przez węch, może przez głośne szczekanie. – odparł wcześniej do Eden, chwytając jej rękę w szorstkim uścisku. Rozbawiła go i nie potrafił tego ukryć. Zresztą, nie było przecież powodu. W końcu naszczekał na kilka osób już wcześniej.
Chwilę później z myśli wyrwał go brat bliźniak Geraldine, który nie mógł powstrzymać się od uszczypliwości. Owszem, Yaxleyówna miała więcej pieniędzy od Theseusa, ale to nie czyniło z niego jej pracownika, a czy podnóżka, za którego pewnie go brał jej, Theon.
- Theseus. – wypluł z siebie cichym mruknięciem, które mogło zostać niezauważone.
Nie mieli za bardzo sposobności, by pozostać na uboczu, czyli tak jak lubił najbardziej, ale kiedy po toaście w końcu dostał dla siebie i Geraldine odrobinę prywatności, mógł się w końcu z pełną swobodą do niej zwrócić.
- Możemy wziąć trochę jedzenia do torby, na później? – zapytał szeptem, zakrywając jedno ucho swojej przyjaciółki. A potem parsknął śmiechem, nie miał tego na myśli. Chyba nie. – Wiesz coś więcej o tym jak zaplanowane jest to polowanie i czy mam duże szanse na utracenie butów w błocie? – zapytał.
Pociągnął ją do wspomnianej przez Gerarda szkatułki z listą par na polowanie. Nie miał żadnych oczekiwań wobec tego jak będzie wyglądać dalsza część dnia, ale miał nadzieję, że nie trafi na kogoś wyjątkowo upierdliwego.
- Loretta Lestrange. - przeczytał podnosząc głowę, jakby w poszukiwaniu wspomnianej osoby. A później, w poszukiwaniu pomocy, zerknął na Geraldine.
Prawdę powiedziawszy, on sam nie skupiał się szczególnie na wszystkich ludziach, którzy byli tam wymieniani i przedstawiani. Czy czyniło go ponownie tym samym hipokrytą, o którym myślał, że jest – podczas balu? Być może. Do wszystkich, którzy chcieli się z nim poznać (lub nie), kiwał głową, podawał rękę, uśmiechał się jak trzeba.
– Może przez węch, może przez głośne szczekanie. – odparł wcześniej do Eden, chwytając jej rękę w szorstkim uścisku. Rozbawiła go i nie potrafił tego ukryć. Zresztą, nie było przecież powodu. W końcu naszczekał na kilka osób już wcześniej.
Chwilę później z myśli wyrwał go brat bliźniak Geraldine, który nie mógł powstrzymać się od uszczypliwości. Owszem, Yaxleyówna miała więcej pieniędzy od Theseusa, ale to nie czyniło z niego jej pracownika, a czy podnóżka, za którego pewnie go brał jej, Theon.
- Theseus. – wypluł z siebie cichym mruknięciem, które mogło zostać niezauważone.
Nie mieli za bardzo sposobności, by pozostać na uboczu, czyli tak jak lubił najbardziej, ale kiedy po toaście w końcu dostał dla siebie i Geraldine odrobinę prywatności, mógł się w końcu z pełną swobodą do niej zwrócić.
- Możemy wziąć trochę jedzenia do torby, na później? – zapytał szeptem, zakrywając jedno ucho swojej przyjaciółki. A potem parsknął śmiechem, nie miał tego na myśli. Chyba nie. – Wiesz coś więcej o tym jak zaplanowane jest to polowanie i czy mam duże szanse na utracenie butów w błocie? – zapytał.
Pociągnął ją do wspomnianej przez Gerarda szkatułki z listą par na polowanie. Nie miał żadnych oczekiwań wobec tego jak będzie wyglądać dalsza część dnia, ale miał nadzieję, że nie trafi na kogoś wyjątkowo upierdliwego.
- Loretta Lestrange. - przeczytał podnosząc głowę, jakby w poszukiwaniu wspomnianej osoby. A później, w poszukiwaniu pomocy, zerknął na Geraldine.