12.12.2023, 01:14 ✶
To była jedna z tych historii, które w przeszłości wzbudzały w nim ciarki zażenowania, dlatego nikomu o nich nie wspominał. Kiedy jednak dojrzał, znalazł się pod opieką specjalistów, którzy wskazali mu właściwą drogę i spojrzał na siebie oraz swoje życie z dystansem, uznał to całkiem zabawne. W gruncie rzeczy, przecież nie wydarzyła się żadna tragedia.
— Miałem czternaście, albo piętnaście lat, ale byłem już wysoki... No, prawie tak wysoki jak ty — roześmiał się, ale w taki ciepły serdeczny sposób, pozbawiony złośliwości. Podobało mu się to, że Garrick był od niego niższy, ponieważ w ten sposób zawsze, gdy chciał spojrzeć Selwynowi w oczy, musiał nieco unosić brodę, ku światłu, a wtedy jego oczy napełniały się blaskiem; to spojrzenie było jego największą słabością i pociechą — Mój kuzyn kręcił swój pierwszy film, który ostatecznie nie doczekał się premiery, albo może tak, ale nie został pozytywnie oceniony? Nie pamiętam, ale chyba mam gdzieś w domu surowy zlepek scen. Jedna z nich miała miejsce właśnie tutaj. Musisz wiedzieć, że był to film historyczny, rycerze, smoki, białogłowy w opałach... I był to środek lata. Wspomniałem o wzroście, bo prawdziwy statysta się tamtego dnia pochorował, więc mój kuzyn, widząc, że mam właściwie taką samą sylwetkę i jestem odpowiednio wysoki, obiecał mi, że da mi poprowadzić swój mugolski samochód w zamian za to, że zastąpię tamtego chłopaka. Zgodziłem się, ale nie przewidziałem tego, że spędzę cały dzień na planie głodny, spragniony i w tej przeklętej zbroi w pełnym słońcu! Rankiem kamienie dawały jeszcze cień, ale kiedy w południe wisiało nad naszymi głowami... Och, możesz się domyślić, jak było ciężko. Przez następny tydzień musiałem smarować się maścią na odparzenia dla niemowląt, a w tym samym czasie mój kuzyn rozbił ten swój samochód i tyle było z przejażdżki.
Kiedy Laurence coś opowiadał, zawsze robił to w nieco aktorski, odrobinę przerysowany, ale mimo swych zdolności nie był w stanie ukryć tego, że dzielenie się tą historią z Garrickiem sprawia mu szczerą radość.
— Piwo — skinął głową, a potem zatrzymał się, jakby rażony piorunem — To znaczy, nie piwo. To znaczy, chętnie się z tobą napiję, ale dla mnie lemoniada.
Nie mógł mu powiedzieć, że najmniejsza chociażby ilość alkoholu zaprowadziłaby go znów przed bramy piekła, z którego rozpaczliwie wygrzebywał się przez ostatnie lata. Za bardzo wstydził się swojej słabości, To, co dla Garricka mogło być jedynie schłodzonym, gorzkim napojem, jawiło się Laurencowi jako niebezpieczeństwo. Nawet kieliszki na smukłych nóżkach budziły w nim pragnienia, których spełnienie mogłoby skończyć się dla niego tragicznie, więc zaraz po powrocie do Lonydnu zabrał wszystkie ze swojego mieszkania całe szkło do serwowania alkoholu i wstawił w dwóch pudłach obok śmietnika.
— Działa lepiej niż magia — odparł z uśmiechem, starając się brzmieć enigmatycznie, może trochę szarmancko i nieco zahaczyć o flirt, ale ostatecznie uznał, że to w pewien sposób okrutne względem Garricka i bezczelne z jego strony, więc postanowił szybko zmienić temat — Mam nadzieję, że nie będzie padać. Jest tak duszno, jakby zbierało się na burzę, nie uważasz?
— Miałem czternaście, albo piętnaście lat, ale byłem już wysoki... No, prawie tak wysoki jak ty — roześmiał się, ale w taki ciepły serdeczny sposób, pozbawiony złośliwości. Podobało mu się to, że Garrick był od niego niższy, ponieważ w ten sposób zawsze, gdy chciał spojrzeć Selwynowi w oczy, musiał nieco unosić brodę, ku światłu, a wtedy jego oczy napełniały się blaskiem; to spojrzenie było jego największą słabością i pociechą — Mój kuzyn kręcił swój pierwszy film, który ostatecznie nie doczekał się premiery, albo może tak, ale nie został pozytywnie oceniony? Nie pamiętam, ale chyba mam gdzieś w domu surowy zlepek scen. Jedna z nich miała miejsce właśnie tutaj. Musisz wiedzieć, że był to film historyczny, rycerze, smoki, białogłowy w opałach... I był to środek lata. Wspomniałem o wzroście, bo prawdziwy statysta się tamtego dnia pochorował, więc mój kuzyn, widząc, że mam właściwie taką samą sylwetkę i jestem odpowiednio wysoki, obiecał mi, że da mi poprowadzić swój mugolski samochód w zamian za to, że zastąpię tamtego chłopaka. Zgodziłem się, ale nie przewidziałem tego, że spędzę cały dzień na planie głodny, spragniony i w tej przeklętej zbroi w pełnym słońcu! Rankiem kamienie dawały jeszcze cień, ale kiedy w południe wisiało nad naszymi głowami... Och, możesz się domyślić, jak było ciężko. Przez następny tydzień musiałem smarować się maścią na odparzenia dla niemowląt, a w tym samym czasie mój kuzyn rozbił ten swój samochód i tyle było z przejażdżki.
Kiedy Laurence coś opowiadał, zawsze robił to w nieco aktorski, odrobinę przerysowany, ale mimo swych zdolności nie był w stanie ukryć tego, że dzielenie się tą historią z Garrickiem sprawia mu szczerą radość.
— Piwo — skinął głową, a potem zatrzymał się, jakby rażony piorunem — To znaczy, nie piwo. To znaczy, chętnie się z tobą napiję, ale dla mnie lemoniada.
Nie mógł mu powiedzieć, że najmniejsza chociażby ilość alkoholu zaprowadziłaby go znów przed bramy piekła, z którego rozpaczliwie wygrzebywał się przez ostatnie lata. Za bardzo wstydził się swojej słabości, To, co dla Garricka mogło być jedynie schłodzonym, gorzkim napojem, jawiło się Laurencowi jako niebezpieczeństwo. Nawet kieliszki na smukłych nóżkach budziły w nim pragnienia, których spełnienie mogłoby skończyć się dla niego tragicznie, więc zaraz po powrocie do Lonydnu zabrał wszystkie ze swojego mieszkania całe szkło do serwowania alkoholu i wstawił w dwóch pudłach obok śmietnika.
— Działa lepiej niż magia — odparł z uśmiechem, starając się brzmieć enigmatycznie, może trochę szarmancko i nieco zahaczyć o flirt, ale ostatecznie uznał, że to w pewien sposób okrutne względem Garricka i bezczelne z jego strony, więc postanowił szybko zmienić temat — Mam nadzieję, że nie będzie padać. Jest tak duszno, jakby zbierało się na burzę, nie uważasz?
the others say
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat