12.12.2023, 09:23 ✶
Dla Darcy'ego koniec Hogwartu oznaczał też koniec nauki i młodzieniec bardzo to sobie chwalił. Ale teraz zawiesił się nieco, zastanawiając czy się do tego przyznawać. Czy nie wyjdzie przy niej, szkolącej się na uzdrowicielkę, na głupca? Zwykle takie wątpliwości nie nawiedzały jego głowy, tym razem jednak jakoś nie mogły dać mu spokoju.
Na całe szczęście, temat szybko zszedł ma bezpieczniejsze rejony i Darcy rozpromienił się jeszcze bardziej.
- Na razie to dopiero początek, wciąż nad nim zresztą pracuję, ale daję słowo, że gdy tylko skończę, będziesz pierwszą czytelniczką, jeszcze zanim poleci do wydawcy - obiecała solennie, modląc się w duchu, by Daisy mu przebaczyła, bo zwykle w końcu to ona była pierwszą czytelniczką. Ewentualnie dostaną kopię jednocześnie, wtedy to już od nich będzie zależało, która przeczyta pierwsza, prawda?
- Pewnie niektórzy nie doceniają waszej ciężkiej pracy - zmartwił się Darcy, ale w duchu... w duchu zastanawiał się, jak często niektórzy z nich próbują flirtować z Eunice? Niektórzy próbowali! Z całą swoją naturą zazdrośnika Darcy był już w tym momencie, że ze zdziwieniem wypluł kilka płatków kwiatów. Pewnie gdyby Eunice miała inną naturę, on już by się udusił i to zanim zdołałby dotrzeć do uzdrowiciela.
Zawiesił się znowu, kiedy wyciągnęła ku niemu rękę, ale zaraz ujął ją bardzo ochoczo, zapominając na śmierć o własnej filiżance. Zapatrzony w Eunice ledwo słyszał słowa, które wypowiadała, bo kogo obchodził Pan Malfoy, skoro jego córka właśnie trzymała go za rękę? Dopiero po paru sekundach coś tam do niego dotarło, piąte przez dziesiąte - głównie to, że najwyraźniej nie uważała czystej krwi za aż taką ważną!!!
Uderzyło go to z siłą obucha.
Bo może.
Może to, że Lockhartowie nie byli czystej krwi od czasów założycieli, nie miało dla niej aż takiego znaczenia? Przecież rodzice Darcy'ego byli czarodziejami, jego dziadkowie byli czarodziejami, ba, jego pradziadkowie też byli czarodziejami! Nie wiedział, jak wcześniej, bo nie mieli wielkiego drzewa genealogicznego na ścianie, ale wrośli przecież w ten świat od dawna.
- Ostatecznie krew pompuje serce, a nasze serca nie różnią się w zależności od statusu krwi - odparł Darcy, bardzo dumny z tej myśli, kompletnie nieświadom, że w istocie nazbyt jest pompatyczna. A po głowie chodziło mu, czy to dobry moment, żeby ją pocałować, czy może poczekać na to wino.
Tego, jaki cios zaraz go czeka, też nie był świadom...
Na całe szczęście, temat szybko zszedł ma bezpieczniejsze rejony i Darcy rozpromienił się jeszcze bardziej.
- Na razie to dopiero początek, wciąż nad nim zresztą pracuję, ale daję słowo, że gdy tylko skończę, będziesz pierwszą czytelniczką, jeszcze zanim poleci do wydawcy - obiecała solennie, modląc się w duchu, by Daisy mu przebaczyła, bo zwykle w końcu to ona była pierwszą czytelniczką. Ewentualnie dostaną kopię jednocześnie, wtedy to już od nich będzie zależało, która przeczyta pierwsza, prawda?
- Pewnie niektórzy nie doceniają waszej ciężkiej pracy - zmartwił się Darcy, ale w duchu... w duchu zastanawiał się, jak często niektórzy z nich próbują flirtować z Eunice? Niektórzy próbowali! Z całą swoją naturą zazdrośnika Darcy był już w tym momencie, że ze zdziwieniem wypluł kilka płatków kwiatów. Pewnie gdyby Eunice miała inną naturę, on już by się udusił i to zanim zdołałby dotrzeć do uzdrowiciela.
Zawiesił się znowu, kiedy wyciągnęła ku niemu rękę, ale zaraz ujął ją bardzo ochoczo, zapominając na śmierć o własnej filiżance. Zapatrzony w Eunice ledwo słyszał słowa, które wypowiadała, bo kogo obchodził Pan Malfoy, skoro jego córka właśnie trzymała go za rękę? Dopiero po paru sekundach coś tam do niego dotarło, piąte przez dziesiąte - głównie to, że najwyraźniej nie uważała czystej krwi za aż taką ważną!!!
Uderzyło go to z siłą obucha.
Bo może.
Może to, że Lockhartowie nie byli czystej krwi od czasów założycieli, nie miało dla niej aż takiego znaczenia? Przecież rodzice Darcy'ego byli czarodziejami, jego dziadkowie byli czarodziejami, ba, jego pradziadkowie też byli czarodziejami! Nie wiedział, jak wcześniej, bo nie mieli wielkiego drzewa genealogicznego na ścianie, ale wrośli przecież w ten świat od dawna.
- Ostatecznie krew pompuje serce, a nasze serca nie różnią się w zależności od statusu krwi - odparł Darcy, bardzo dumny z tej myśli, kompletnie nieświadom, że w istocie nazbyt jest pompatyczna. A po głowie chodziło mu, czy to dobry moment, żeby ją pocałować, czy może poczekać na to wino.
Tego, jaki cios zaraz go czeka, też nie był świadom...