12.12.2023, 12:27 ✶
Uniósł brwi. Teraz? W tej chwili? I co on miałby robić z tą kanapką? I jak niby ona miałaby mu ją wręczyć? Rzucić? Byli od siebie za daleko, żeby mogli sobie ot tak podać jedzenie. Zwłaszcza że Elaine musiała, po prostu musiała wspiąć się na tego konia. Felix nabrał powietrza w płuca, ale wypuścił je z cichym świstem. Miał ochotę krzyczeć, ale tego nie zrobił. Tylko spokojnie, jakoś dadzą radę.
- Elaine, to nie jest zabawne - powiedział tylko, marszcząc brwi. Wiedział, jaka była i że bywała naprawdę lekkomyślna, ale w takiej sytuacji powinna wziąć na wstrzymanie. Westchnął po raz kolejny. I co teraz?
Na ich szczęście weszli na planszę od strony czarnych pionków. Gdy Felix intensywnie myślał, jak by tu ich wydostać z opresji, jeden z pionków poruszył się wolno o dwa pola. Towarzyszył temu okropny zgrzyt przesuwanego kamienia o kamień. Bell aż zatkał uszy.
- Świetnie. I co teraz? Chyba te na przodzie powinny się ruszyć same? - zapytał, chociaż nie spodziewał się odpowiedzi. Elaine nie potrafiła czytać, wątpił więc, by wiedziała jak grać w szachy - zresztą sama powiedziała, że nie potrafi. Felix czekał i czekał, ale nic się nie działo. Zerknął na Lisiczkę z lekką obawą. - One nie miały ruszać się same? W Hogwarcie grali w szachy czarodziejów, ale były mniejsze... Właśnie! To ma pola!
Palnął się otwartą dłonią w czoło. Nie znał zasad szachów, ale przecież jak zostawał na przerwę świąteczną, to widział jak inni grali. To znaczy miał to głęboko w dupie, ale słyszał że chłopaki mówią jakieś A2 czy inne F16. Problem w tym, że nie widział przez pionki oznaczenia pól.
- Elaine, skarbie, skup się teraz. Jesteś najwyżej, widzisz po bokach litery i cyfry? Powiedz pionek na jakąkolwiek litera i cyfra.
- Elaine, to nie jest zabawne - powiedział tylko, marszcząc brwi. Wiedział, jaka była i że bywała naprawdę lekkomyślna, ale w takiej sytuacji powinna wziąć na wstrzymanie. Westchnął po raz kolejny. I co teraz?
Na ich szczęście weszli na planszę od strony czarnych pionków. Gdy Felix intensywnie myślał, jak by tu ich wydostać z opresji, jeden z pionków poruszył się wolno o dwa pola. Towarzyszył temu okropny zgrzyt przesuwanego kamienia o kamień. Bell aż zatkał uszy.
- Świetnie. I co teraz? Chyba te na przodzie powinny się ruszyć same? - zapytał, chociaż nie spodziewał się odpowiedzi. Elaine nie potrafiła czytać, wątpił więc, by wiedziała jak grać w szachy - zresztą sama powiedziała, że nie potrafi. Felix czekał i czekał, ale nic się nie działo. Zerknął na Lisiczkę z lekką obawą. - One nie miały ruszać się same? W Hogwarcie grali w szachy czarodziejów, ale były mniejsze... Właśnie! To ma pola!
Palnął się otwartą dłonią w czoło. Nie znał zasad szachów, ale przecież jak zostawał na przerwę świąteczną, to widział jak inni grali. To znaczy miał to głęboko w dupie, ale słyszał że chłopaki mówią jakieś A2 czy inne F16. Problem w tym, że nie widział przez pionki oznaczenia pól.
- Elaine, skarbie, skup się teraz. Jesteś najwyżej, widzisz po bokach litery i cyfry? Powiedz pionek na jakąkolwiek litera i cyfra.