13.12.2023, 07:17 ✶
Wymieniły się z Eden spojrzeniami i szczerze, to Lyssa nie wiedziała co teraz właściwie powinna ze sobą zrobić. Wciąż nieco zmieszana powiodła spojrzeniem za blondynką, kiedy ta wstała i szybkim krokiem ruszyła za Vakelem, zamiast siedzieć na miejscu, tak jak przykazał. W sumie to nawet chciała podążyć za nią, nawet już się zaczęła podnosić ze swojego siedzenia, nie chcąc jej zgubić, ale tłum zafalował. Koniec pojedynku oznaczał, że nie było sensu by dalej siedzieć na trybunach, więc ludzie zaczęli wstawać i przepychać się. Ktoś wepchnął się przed nią łokciem, ktoś zwyczajnie był zbyt wysoki, by mogła cały czas trzymać spojrzenie na Eden, a kiedy się wreszcie przesunął...
Lestrange zniknęła.
Zacisnęła ręce na tej swojej nieszczęsnej chusteczce, jak na ostatniej desce ratunku, bo wcale nie chciała się gubić, nie chciała być przepychana i nagle, kiedy zabrakło obok niej ojca, wokół niej zrobiło się jakoś tak nieco mniej miejsca, jakby zwyczajnie stała się niewidzialna. Nawet ją to chyba nieco wzruszyło, bo w końcu westchnęła sobie i odwróciła się, uznając że najbezpieczniej będzie zwyczajnie wrócić na miejsce, a wyglądała przy tym na absurdalnie wręcz zagubioną.
Kiedy jednak tak przesuwała się wzdłuż rzędów siedzeń, jej spojrzenie znowu tego dnia zaczepiło się na znajomej sylwetce i doszła do wniosku, że mogła czekać równie dobrze parę rzędów dalej i w czyimś towarzystwie. Szybko więc obrała kurs na Lockharta.
- Hej - przywitała się, uśmiechając się do niego z jakąś taką nieśmiałością. Dziwnie się tak na niego patrzyło w świetle dnia i w tak zwyczajnym, ogołoconym z jakiegokolwiek uroku miejscu. - Jak tam wrażenia po pojedynku? Dobrze się bawiłeś?
Lestrange zniknęła.
Zacisnęła ręce na tej swojej nieszczęsnej chusteczce, jak na ostatniej desce ratunku, bo wcale nie chciała się gubić, nie chciała być przepychana i nagle, kiedy zabrakło obok niej ojca, wokół niej zrobiło się jakoś tak nieco mniej miejsca, jakby zwyczajnie stała się niewidzialna. Nawet ją to chyba nieco wzruszyło, bo w końcu westchnęła sobie i odwróciła się, uznając że najbezpieczniej będzie zwyczajnie wrócić na miejsce, a wyglądała przy tym na absurdalnie wręcz zagubioną.
Kiedy jednak tak przesuwała się wzdłuż rzędów siedzeń, jej spojrzenie znowu tego dnia zaczepiło się na znajomej sylwetce i doszła do wniosku, że mogła czekać równie dobrze parę rzędów dalej i w czyimś towarzystwie. Szybko więc obrała kurs na Lockharta.
- Hej - przywitała się, uśmiechając się do niego z jakąś taką nieśmiałością. Dziwnie się tak na niego patrzyło w świetle dnia i w tak zwyczajnym, ogołoconym z jakiegokolwiek uroku miejscu. - Jak tam wrażenia po pojedynku? Dobrze się bawiłeś?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.