13.12.2023, 10:52 ✶
To, że mu nie powiedziała na jaki przystanek jadą, nie było w sumie niczym zaskakującym, bo Olivia nie należała do tytanów intelektu i najwyraźniej uważała, że część osób potrafi czytać w myślach. Ale dobrze się stało, że faktycznie jechali na końcowy przystanek, w innym przypadku musieliby nadłożyć drogi. Może więc - zaskoczenie - po prostu nie pomyślała, żeby go zapewnić. Często jej się to zdarzało, była roztrzepana, chociaż naprawdę starała się z tym walczyć, jak tylko mogła. Pewnych rzeczy i zachowań jednak nie można było jednak tak o zmienić. Tak jak pewnych nawyków, którymi w jej przypadku były papierosy.
Bo właśnie wyciągnęła kolejnego z kieszeni. Olivia nie paliła ostatnio jakoś szczególnie dużo, co było zauważalne, lecz jednak wciąż to robiła. Miała swoje małe przyzwyczajenia: papieros po wstaniu, po posiłku i przed snem. Reszta była naprawdę płynna i albo nie paliła wcale poza tymi kilkoma, albo paliła jak smok, bo akurat piła alkohol. Ale w tych czasach wszyscy palili i to praktycznie wszędzie, ciężko było ją winić, zwłaszcza jeżeli myślała, że papierosy uspokajają: chociaż było przecież odwrotnie. Rudowłosa zaciągnęła się, patrząc uważnie na mapę. Obserwowała ją w milczeniu, jakby próbowała coś jeszcze z niej wyczytać.
- Tutaj powinna być ścieżka, przejdźmy na drugą stronę - powiedziała, odbierając od niego plecak. Nie będzie przecież wysługiwać się Tristanem, poza tym wcale nie był taki ciężki. Przeszli przez jezdnię, korzystając z tego, że było tu w miarę pusto i spokojnie, a potem Olivia wyciągnęła rękę i pokazała na ścieżkę. - To ta.
Mapę miała ciągle w ręku, teraz jednak ją schowała, bo byłoby niewygodnie z nią iść. Aczkolwiek nie wyglądało na to, żeby Olivia się specjalnie spieszyła, chociaż zdecydowanie nie było to typowe tempo spacerowe. Ona po prostu nie potrafiła chodzić wolno.
Las o tej porze był zimny i ciemny. Dopiero budził się do życia, a prześwitujące przez listowie promienie słoneczne oświetlały drobinki kurzu, przywodząc na myśl jakąś tajemniczą, magiczną krainę, o czym oczywiście Olivia nie omieszkała Tristana poinformować. Często dzieliła się z nim takimi przemyśleniami, które może i nie były zbyt górnolotne, ale przynajmniej szczere. Bo często słyszał od niej takie wstawki, jak "o, ładny kamień" czy "patrz, ten krzak wygląda jak gołąbek". A o chmurach w różnym kształcie lepiej nie zaczynać.
Szli około dwudziestu minut, może odrobinę dłużej, gdy stanęli na rozwidleniu. Olivia wyciągnęła mapę i przygryzła dolną wargę.
- Gdzie teraz... - upewniła się, że nie trzyma mapy do góry nogami (to by dopiero było zabawne), a potem rozejrzała się w prawo i w lewo. - Tutaj jest takie coś, przerywaną linią, ojciec mówił że tak mugole oznaczają mniejsze ścieżki. To prawda? Pasowałoby to do tej na lewo, jest nieco zarośnięta.
Ścieżka w prawo była wyraźna, tak samo zaznaczona wyraźnie linią na mapie. Ta w lewo z kolei była cieńsza, przerywana i odpowiadała ścieżce na lewo, która niknęła w krzakach. Gdzieś przy rozwidleniu na tej lewej ścieżce zaznaczono kółko czerwonym markerem.
- Tam powinien być świstoklik, który nas zabierze do Buckie. Tam będziemy musieli odszukać pierwszą wskazówkę, mam ją ze sobą. I jak znajdziemy miejsce, o którym mowa, to będzie kolejny świstoklik, który zabierze nas nie wiadomo gdzie - była podekscytowana, nie tylko słychać to było po jej głosie, ale i było widać po mowie ciała. Brakowało tylko, żeby zaczęła przeskakiwać z nogi na nogę.
Bo właśnie wyciągnęła kolejnego z kieszeni. Olivia nie paliła ostatnio jakoś szczególnie dużo, co było zauważalne, lecz jednak wciąż to robiła. Miała swoje małe przyzwyczajenia: papieros po wstaniu, po posiłku i przed snem. Reszta była naprawdę płynna i albo nie paliła wcale poza tymi kilkoma, albo paliła jak smok, bo akurat piła alkohol. Ale w tych czasach wszyscy palili i to praktycznie wszędzie, ciężko było ją winić, zwłaszcza jeżeli myślała, że papierosy uspokajają: chociaż było przecież odwrotnie. Rudowłosa zaciągnęła się, patrząc uważnie na mapę. Obserwowała ją w milczeniu, jakby próbowała coś jeszcze z niej wyczytać.
- Tutaj powinna być ścieżka, przejdźmy na drugą stronę - powiedziała, odbierając od niego plecak. Nie będzie przecież wysługiwać się Tristanem, poza tym wcale nie był taki ciężki. Przeszli przez jezdnię, korzystając z tego, że było tu w miarę pusto i spokojnie, a potem Olivia wyciągnęła rękę i pokazała na ścieżkę. - To ta.
Mapę miała ciągle w ręku, teraz jednak ją schowała, bo byłoby niewygodnie z nią iść. Aczkolwiek nie wyglądało na to, żeby Olivia się specjalnie spieszyła, chociaż zdecydowanie nie było to typowe tempo spacerowe. Ona po prostu nie potrafiła chodzić wolno.
Las o tej porze był zimny i ciemny. Dopiero budził się do życia, a prześwitujące przez listowie promienie słoneczne oświetlały drobinki kurzu, przywodząc na myśl jakąś tajemniczą, magiczną krainę, o czym oczywiście Olivia nie omieszkała Tristana poinformować. Często dzieliła się z nim takimi przemyśleniami, które może i nie były zbyt górnolotne, ale przynajmniej szczere. Bo często słyszał od niej takie wstawki, jak "o, ładny kamień" czy "patrz, ten krzak wygląda jak gołąbek". A o chmurach w różnym kształcie lepiej nie zaczynać.
Szli około dwudziestu minut, może odrobinę dłużej, gdy stanęli na rozwidleniu. Olivia wyciągnęła mapę i przygryzła dolną wargę.
- Gdzie teraz... - upewniła się, że nie trzyma mapy do góry nogami (to by dopiero było zabawne), a potem rozejrzała się w prawo i w lewo. - Tutaj jest takie coś, przerywaną linią, ojciec mówił że tak mugole oznaczają mniejsze ścieżki. To prawda? Pasowałoby to do tej na lewo, jest nieco zarośnięta.
Ścieżka w prawo była wyraźna, tak samo zaznaczona wyraźnie linią na mapie. Ta w lewo z kolei była cieńsza, przerywana i odpowiadała ścieżce na lewo, która niknęła w krzakach. Gdzieś przy rozwidleniu na tej lewej ścieżce zaznaczono kółko czerwonym markerem.
- Tam powinien być świstoklik, który nas zabierze do Buckie. Tam będziemy musieli odszukać pierwszą wskazówkę, mam ją ze sobą. I jak znajdziemy miejsce, o którym mowa, to będzie kolejny świstoklik, który zabierze nas nie wiadomo gdzie - była podekscytowana, nie tylko słychać to było po jej głosie, ale i było widać po mowie ciała. Brakowało tylko, żeby zaczęła przeskakiwać z nogi na nogę.