13.12.2023, 11:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2023, 11:19 przez Brenna Longbottom.)
Brenna opuściła broń, ledwo usłyszała, że dzieciaki wybiegają z domu. Uśmiechnęła się z odrobiną rozbawienia, widząc spektakularny upadek Alice i w duchu pogratulowała sobie wybrania po pierwsze broni stepionej, po drugie dodatkowo zabezpieczonej. Chociaż to nie tak, że planowała ich posyłać do pojedynkowania się ze sobą na pierwszej lekcji Greengrass. Frank miałby tu nieuczciwą przewagę, choćby dlatego, że już uczestniczył w takich zajęciach w przeszłości, nawet jeżeli nie tak intensywnie, jak kiedyś Brenna i Erik - wiedzeni zarówno uwielbieniem do tego "sportu", jak i wymaganiami ojca. Poza tym Alice trzeba było pokazać parę podstawowych chwytów...
- Widzę, że jesteście pełni entuzjazmu, a przynajmniej jedno z was - skwitowała, gdy przybiegli, a potem przyklękła przed Alice na wilgotnej trawie, by upewnić się, że sznurówki obu butów są zawiązane porządnie i żadna z nich nie dynda tak, aby groziła przydepnięciem. Dopiero potem podniosła się, obdarzając ich oboje uśmiechem.
- Będziemy ćwiczyć przede wszystkim ze szpadami - powiedziała. W jednej ręce trzymała wciąż szablę, ale w drugą ujęła szpadę, by je obie zademonstrować głównie Alice. Frank wszak tę broń już widział. - Szpada to szybkość, precyzja i zwinność. Łatwiej ją zbić, a cięcia nie są tak silne jak w przypadku szabli, ale zapewnia większy zasięg niż szabla i, przede wszystkim, wymaga mniejszej siły. Liczy się technika i nią... cóż, dźgasz - wyjaśniła,po czym odsunęła się o krok, by zademonstrować trzy proste pchnięcia.
- Szable mogą wyglądać bardziej efektownie, nie wspominając o mieczach, ale potrzeba do nich zupełnie innej techniki. Choćby dlatego, że nimi... tniesz - oświadczyła, tym razem poruszając drugą ręką, powtarzając tę samą sekwencję, którą ledwo chwilę temu ćwiczyła. Po czym odrzuciła szablę, a szpadę obróciła tak, by zaoferować ją Alice.
- Alice dopiero zaczyna. Dlatego dziś nie będziemy sięgać po miecze, bo najpierw powinniśmy się przekonać… jak wygląda twoja, hm, koordynacja przy szermierce, a szpada jest lżejsza i poręczniejsza – stwierdziła, uśmiechając się i sięgając po drugą szpadę. – Frank, pokaż Zielonej Damie, jak prawidłowo trzymać szpadę – powiedziała.
Może było to absolutnie niewinne polecenie, mające na celu po prostu zaangażowanie Franka w trening i upewnienie się, czy po długiej przerwie nadal pamięta podstawy.
A może w Brennie tkwił teraz jakiś diabeł, który realizował tutaj absolutnie diabelskie plany i dlatego nie ułożyła palców Alice na broni odpowiednio osobiście.
Jej uśmiech w każdym razie był sympatyczny i niewinny. Kto by ją mógł podejrzewać o jakieś knucia, zwłaszcza wobec tego, jakim tłukiem była w pewnych sprawach, przynajmniej póki chodziło o nią?
- Widzę, że jesteście pełni entuzjazmu, a przynajmniej jedno z was - skwitowała, gdy przybiegli, a potem przyklękła przed Alice na wilgotnej trawie, by upewnić się, że sznurówki obu butów są zawiązane porządnie i żadna z nich nie dynda tak, aby groziła przydepnięciem. Dopiero potem podniosła się, obdarzając ich oboje uśmiechem.
- Będziemy ćwiczyć przede wszystkim ze szpadami - powiedziała. W jednej ręce trzymała wciąż szablę, ale w drugą ujęła szpadę, by je obie zademonstrować głównie Alice. Frank wszak tę broń już widział. - Szpada to szybkość, precyzja i zwinność. Łatwiej ją zbić, a cięcia nie są tak silne jak w przypadku szabli, ale zapewnia większy zasięg niż szabla i, przede wszystkim, wymaga mniejszej siły. Liczy się technika i nią... cóż, dźgasz - wyjaśniła,po czym odsunęła się o krok, by zademonstrować trzy proste pchnięcia.
- Szable mogą wyglądać bardziej efektownie, nie wspominając o mieczach, ale potrzeba do nich zupełnie innej techniki. Choćby dlatego, że nimi... tniesz - oświadczyła, tym razem poruszając drugą ręką, powtarzając tę samą sekwencję, którą ledwo chwilę temu ćwiczyła. Po czym odrzuciła szablę, a szpadę obróciła tak, by zaoferować ją Alice.
- Alice dopiero zaczyna. Dlatego dziś nie będziemy sięgać po miecze, bo najpierw powinniśmy się przekonać… jak wygląda twoja, hm, koordynacja przy szermierce, a szpada jest lżejsza i poręczniejsza – stwierdziła, uśmiechając się i sięgając po drugą szpadę. – Frank, pokaż Zielonej Damie, jak prawidłowo trzymać szpadę – powiedziała.
Może było to absolutnie niewinne polecenie, mające na celu po prostu zaangażowanie Franka w trening i upewnienie się, czy po długiej przerwie nadal pamięta podstawy.
A może w Brennie tkwił teraz jakiś diabeł, który realizował tutaj absolutnie diabelskie plany i dlatego nie ułożyła palców Alice na broni odpowiednio osobiście.
Jej uśmiech w każdym razie był sympatyczny i niewinny. Kto by ją mógł podejrzewać o jakieś knucia, zwłaszcza wobec tego, jakim tłukiem była w pewnych sprawach, przynajmniej póki chodziło o nią?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.