Powiedzieć, że był rozbawiony skrupulatnością kobiety oraz jej akrobacjami dookoła niego, jakby mierzył tyle ile Eric, to mało. W kącikach jego oczu pojawiły się wyraźne kurze łapki, gdy Nora wspięła się na krzesło. Może i Morpheus nie należał do najwyższych mężczyzn, raczej prezentował się w średniej, ale te dodatkowe jedenaście cali nadwyżki zdecydowanie nie pomagały jej w osuszaniu. Trochę przychylił głowę, aby zaklęcie lepiej trafiało, oddając się komizmowi tej sytuacji. Obcięte włosy pod fryzurę z lat czterdziestych bardziej, może dało się ją podciągnąć pod sześćdziesiąte, bez brylantyny, straciły swój kształt, więc część u góry i z przodu, dłuższa, z klasycznych lekkich fali, zmieniła się w czarne sprężynki, nadając mu wygląd mopa do podłogi. Gdy Nora zakończyła swoje eksperymenty na żywym organizmie, spróbował zaczesać swoje pukle chociaż trochę do tyłu. Wyszło tak średnio.
Nora lśniła niczym doskonała glazura na świątecznym pierniku lub lukier na pączku, oczywiście z nadzieniem różanym. Miała w sobie ten rodzaj ciepła, kojarzący się niezaprzeczalnie ze świeżym chlebem wyciągniętym świeżo z pieca. Najbliżej, gdy o niej myślał w tych kategoriach, to pan du mie z pieprzem, który czasami robiła Malwa, drożdżowy chleb tostowy, cudownie gąbczasty, sycący i przynoszący komfort z dozą eksplozyjnej przyprawy w podniebieniu. Ekscentryczny, francuski wypiek. Samo jej usposobienie rozchmurzyło dla niego niebo, nawet jeśli na zewnątrz nadal lało jak z cebra.
— Nie wszyscy czują się komfortowo w towarzystwie pracowników Departamentu Tajemnic — wyjaśnił, przyciągając do siebie filiżankę. Wziął łyżeczkę i zamieszał mleko, robiąc to tak cicho, jakby mieszał różdżką. Metal nie stuknął o porcelanę ani razu. Jak mówiła mu matka, nie jest dzwonnikiem, tylko czarodziejem, nie należy zwracać uwagi na siebie.
— Kawa wystarczy, dziękuję pani Noro. — Napił się kawy i wyciągnął swoją talię tarota, aby zobaczyć, czy karty nie wymagają osuszenia, robił to jednak jedynie palpacyjnie, wyuczone ruchy wyjęcia talii z woreczka, z pudełeczka, przetasowania, sprawdzenia, czy się nie zlepiły, czy przesuwają się ze znajomym szelestem. Podczas całej sytuacji nie mrugnął ani razu, śledząc Norę wzorkiem.