13.12.2023, 17:37 ✶
- Powiem ci ciekawostkę, ale taką, któlej się po mnie nie spodziewasz. Bo opowiedział mi o tym mugol. - Uśmiechnęła się do niej żywo, zaczesując popielate włosy za ucho. - Wiesz, że Kosmos, w sensie cała ta przestszeń pomiędzy planetami, ona cała jest pełna ognia? I on wcale nie jest taki, jakim go widzimy kiedy odpalimy świecę? Gwiazdy, to wszystko, co migocze na niebie, to ogień właśnie. Na początku w to nie uwierzyłam, bo to brzmi sthrasznie głupio, że gdzieś tam, gdzieś gdzie nie dotrzemy nawet za pomocą największej magii, wiszą sobie w niebycie jakieś wielkie, ogniste kule. - Machnęła ręką. - Ale ja o tym baldzo dużo nie wiem. Musiałabyś dopytać o to jakiegoś astlonoma. Zapamiętałam to, bo jest jedna rzecz, któla tak pięknie spaja się z tym, w co od tylu lat wierzę. On mi powiedział, że na początku nie istniało nic, tylko ciepło. Było goląco, goląco i ten żahr wybuchł, tworząc nasz wszechświat. Wszyscy zlodziliśmy się z ognia. Zabawne, że lóżnymi dlogami doszliśmy z mugolami do tych samych wniosków.
Macmillan gadała i gadała, gestykulując przy tym dłońmi, czarując mimiką twarzy. W innym świecie, w tym, w którym by koszmarnie nie kaleczyła wymowy poszczególnych głosek, byłaby pewnie szanowaną mówczynią, ale w obecnym stanie, nawet mimo silnej charyzmy, jaka od niej biła, trzeba było mocno skupić się na tym co próbowała przekazać.
- Kiedy patrzymy na żywioły rządzące naszym światem, ludzie mają tendencję do postszegania ognia jako czegoś destlukcyjnego, czegoś, co jest symbolem końca, ale nasi przodkowie byli zgodni co do tego, że ogień daje życie. Ogień w krzyżu celtyckim to ogień związany ze słońcem i jego cyklicznym lytmem, symbolizuje enelgię, siłę, oczyszczenie i tlansfolmację. On nie jest destlukcją, on ma dualistyczną natulę - niszczy i daje życie. - A księżyc, który tak uwielbiała, którym chciała być, którego moc kultywowała od maleńkości, był w to wszystko zamieszany. Jakie to piękne, że odbijał światło życia - rzeczywistość tworzyła najpiękniejsze wiersze, aż dziw brał jak mało poetów ubrało to w odpowiednie słowa. - W Beltaine lozpala się lytualne ogniska i zachęca do uciech w leśnych zagajnikach, bo to święto ognia, a więc życia i płodności. Skolo to jest cykl, skolo ta enelgia kląży, to wydaje mi się wlęcz oczywiste, że kiedy ten cykl się zaburzy, tej enelgii nie będzie tyle samo co w zeszłych latach. Nie wiem, czy te dzieci ulodzą się maltwe, czy ulodzą się bez duszy, czy w ogóle nie lozwiną się w łonach swoich matek, ale już wczolaj zapaliłam w ich intencji świecę w kaplicy Whitecloft. - Zwłaszcza że sama chciała być matką.
- Przyjmuję imię i wszystkie zdlobnienia, tylko nie Sally. - Bo Sally to była wariatka nawiedzająca sabaty i nie chciała być z nią kojarzona.
- Myślę, że nie tylko mogłaś stamtąd coś zablać. Coś mogło zostać ci odeblane. Wypalone pelmanentnie. Ale to zawsze będzie z mojej stlony tylko gdybanie. Moglabym splóbować przywołać to w taki sam sposób, w jaki przywołuję dusze, ale nie zaskocze cię pewnie tym, że to byłaby telapia ekspelymentalna.
Macmillan gadała i gadała, gestykulując przy tym dłońmi, czarując mimiką twarzy. W innym świecie, w tym, w którym by koszmarnie nie kaleczyła wymowy poszczególnych głosek, byłaby pewnie szanowaną mówczynią, ale w obecnym stanie, nawet mimo silnej charyzmy, jaka od niej biła, trzeba było mocno skupić się na tym co próbowała przekazać.
- Kiedy patrzymy na żywioły rządzące naszym światem, ludzie mają tendencję do postszegania ognia jako czegoś destlukcyjnego, czegoś, co jest symbolem końca, ale nasi przodkowie byli zgodni co do tego, że ogień daje życie. Ogień w krzyżu celtyckim to ogień związany ze słońcem i jego cyklicznym lytmem, symbolizuje enelgię, siłę, oczyszczenie i tlansfolmację. On nie jest destlukcją, on ma dualistyczną natulę - niszczy i daje życie. - A księżyc, który tak uwielbiała, którym chciała być, którego moc kultywowała od maleńkości, był w to wszystko zamieszany. Jakie to piękne, że odbijał światło życia - rzeczywistość tworzyła najpiękniejsze wiersze, aż dziw brał jak mało poetów ubrało to w odpowiednie słowa. - W Beltaine lozpala się lytualne ogniska i zachęca do uciech w leśnych zagajnikach, bo to święto ognia, a więc życia i płodności. Skolo to jest cykl, skolo ta enelgia kląży, to wydaje mi się wlęcz oczywiste, że kiedy ten cykl się zaburzy, tej enelgii nie będzie tyle samo co w zeszłych latach. Nie wiem, czy te dzieci ulodzą się maltwe, czy ulodzą się bez duszy, czy w ogóle nie lozwiną się w łonach swoich matek, ale już wczolaj zapaliłam w ich intencji świecę w kaplicy Whitecloft. - Zwłaszcza że sama chciała być matką.
- Przyjmuję imię i wszystkie zdlobnienia, tylko nie Sally. - Bo Sally to była wariatka nawiedzająca sabaty i nie chciała być z nią kojarzona.
- Myślę, że nie tylko mogłaś stamtąd coś zablać. Coś mogło zostać ci odeblane. Wypalone pelmanentnie. Ale to zawsze będzie z mojej stlony tylko gdybanie. Moglabym splóbować przywołać to w taki sam sposób, w jaki przywołuję dusze, ale nie zaskocze cię pewnie tym, że to byłaby telapia ekspelymentalna.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.