14.12.2023, 20:41 ✶
W Hogwarcie wiele było duchów.
Ale to były duchy takie jak sir Nicholas – mieszkający w zamku od czterystu lat – czy Szara Dama i Baron, niewiele młodsze od samej szkoły. Nie dziewczynka, która siadała w tej samej klasie lekcyjnej przez trzy lata. Nie czternastolatka, jeszcze tego ranka cała, zdrowa, żywa.
– To jej wina – oświadczyła Marta, pociągając nosem. – Mogła nie wyśmiewać się z moich okularów! Nigdy bym tutaj nie przybiegła, gdyby nie była taka wstrętna!!! Przez nią umarłam! – zawołała piskliwym głosem, a jej policzki zasrebrzyły się, jakby od gniewu. Zdawała się bardziej skupiona na swojej złości na obrażającą ją Olivię niż na tym, że nie żyje: i na tym, w jaki sposób do tego doszło. – Już ja jej pokażę! I nikt, nikt z was nawet nie zauważył, że tak długo mnie nie ma!
Krzyczałaby może coś jeszcze – ale gdy Morpheeus zadał pytanie, zamilkła, jakby skonsternowana.
Może nie była pewna.
A może nie chciała przyznać – przed nim, przed samą sobą? – że zatrzymały ją strach i niechęć do Olivii. Że nie odważyła się pójść… dalej.
Widmowa sylwetka zaczęła powoli się oddalać, ku ścianie. A Morpheus usłyszał czyjeś szybkie kroki i głosy. Najwyraźniej Gryfonka błyskawicznie znalazła któregoś z nauczycieli i właśnie tutaj się zbliżali.
Ale to były duchy takie jak sir Nicholas – mieszkający w zamku od czterystu lat – czy Szara Dama i Baron, niewiele młodsze od samej szkoły. Nie dziewczynka, która siadała w tej samej klasie lekcyjnej przez trzy lata. Nie czternastolatka, jeszcze tego ranka cała, zdrowa, żywa.
– To jej wina – oświadczyła Marta, pociągając nosem. – Mogła nie wyśmiewać się z moich okularów! Nigdy bym tutaj nie przybiegła, gdyby nie była taka wstrętna!!! Przez nią umarłam! – zawołała piskliwym głosem, a jej policzki zasrebrzyły się, jakby od gniewu. Zdawała się bardziej skupiona na swojej złości na obrażającą ją Olivię niż na tym, że nie żyje: i na tym, w jaki sposób do tego doszło. – Już ja jej pokażę! I nikt, nikt z was nawet nie zauważył, że tak długo mnie nie ma!
Krzyczałaby może coś jeszcze – ale gdy Morpheeus zadał pytanie, zamilkła, jakby skonsternowana.
Może nie była pewna.
A może nie chciała przyznać – przed nim, przed samą sobą? – że zatrzymały ją strach i niechęć do Olivii. Że nie odważyła się pójść… dalej.
Widmowa sylwetka zaczęła powoli się oddalać, ku ścianie. A Morpheus usłyszał czyjeś szybkie kroki i głosy. Najwyraźniej Gryfonka błyskawicznie znalazła któregoś z nauczycieli i właśnie tutaj się zbliżali.