- Noc poślubna mówisz? Czy do nocy poślubnej potrzebny jest ślub? Czy można to sobie zorganizować bez tej farsy?- Zaczęła się zastanawiać nad tym, co mówił Cameron. Właściwie to wszystko wydawało się być dużo bardziej przyjemne jeśliby ominąć tą oficjalną część. - Chociaż takie wesele wydaje się być dobrą imprezą, może też można je bez ślubu zorganizować?- Powoli zaczynała się już gubić w tej kolejnej wersji ich ślubu.
- NIE WKURWIAJ MNIE CAMERON, BO ZARAZ TO JA CI ZAJEBIE- Nie mogła zrozumieć o co mu właściwie chodziło, że tak się do niej dzisiaj przypierdalał. To ona tu swe własne życie ryzykowała w tej walce z potężnym kaczym potworem, a on miał do niej jeszcze jakieś pretensje? Gdyby nie ona to ten gęsi predator już dawno by ich zeżarł. Heather zaczynała się coraz bardziej wkurzać. Gdyby mogła, to strzelałaby piorunami z oczu.
Wtedy usłyszała, jak Charles został zrzucony z tego ptaka, a raczej jak lądował. To wcale nie było takie gładkie lądowanie, gdyż plusk zwiastował to, że wylądował w sadzawce. Najwyraźniej ich zwycięstwo w walce z gęsią oddalało się coraz bardziej, no ale jak mogło być inaczej, skoro to tylko ona pozostawała na placu boju, a ta dwójka nadawała się co najwyżej do tarcia chrzanu. Jeszcze mieli czas na jakieś dziwne dyskusje, no zaraz szlag ją trafi! - NIE WIDZICIE, ŻE JA DALEJ WALCZĘ.- Postanowiła im przypomnieć, gdyby przypadkiem zapomnieli.
- Czy ona ujebała mu dwa palce, co to jest za potwór?!- Heather nadal zgrabnie siedziała na gęsi, która nie dawała za wygraną. - Jak mogłaś ty durna kaczko biednemu Camiemu to zrobić.- Zaczęła dyskusję ze stworzeniem. - One mu są potrzebne, jak będzie nas teraz leczył? Co.- Tym bardziej, że ani ona ani Charlie nie nadawali się w ogóle do takich czynności. - Zginiesz za to, obiecuję ci to.- Najwyraźniej przyjęła taktykę straszenia przeciwnika.
Wtedy jak na złość klątwa Wood postanowiła się aktywować. - KURWA MAĆ, UWAŻAJCIE.- Nie chciała zrobić krzywdy przyjaciołom. Wiedziała, że klątwa może spowodować wiele złego. - Zapomnieliście, że jestem upośledzona i czasem tak mam, że wszystko wokół mnie zaczyna płynąć?- Teraz to ta gęś pozna siłę żywiołu, który siedział w Heather. Metr w okolicach dziewczyny pojawiła się woda, zupełnie niespodziewanie. Sama ona chyba nie była na to gotowa, bo spadła z gęsi i wylądowała dupą na trawniku, a ptak popłynął gdzieś przed siebie. - Kurwa, nie będzie rosołu.- Odparła zasmuconym tonem. - ŁAPCIE TO KURWISZCZE- krzyknęła jeszcze, chociaż nie wierzyła w to, że im się to uda.