19.12.2023, 18:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2024, 00:24 przez Albert Rookwood.)
Zaśmiał się chrapliwie, gdy na twarzy brata wymalowało się absolutnie nieskrywane obrzydzenie. Pomimo niepokojącej bliskości tematu seksualnej degeneracji, Albert wciąż zachowywał się bardzo swawolnie, być może nawet wręcz przesadnie. Wychodził z założenia, że Chester wiedział o nim tyle, ile wiedzieć mu pozwolił, i to właśnie pozwalało mu utrzymać pewność siebie.
– No, jak to gdzie? Na Nokturnie. Jak zwykle – odpowiedział zgodnie z prawdą. – To niewiele mniej popularne, niż kupowanie liżących się dziewczynek. Byś się zdziwił, ilu twoich znajomych z tego korzysta.
Czuł się podejrzanie ukontentowany tym, że zaszokował brata. Cóż, może to właśnie było to, może po prostu lubił szokować. Co jak co, od lat ciągnęło go do odkrywania tych paskudnych zakamarków ludzkiej natury. Nawet jeśli kiedyś próbował trzymać się z daleka od sutenerów, melin narkotykowych, podrzędnych nocnych klubów i dziwacznych, zamkniętych spotkań w mieszkaniach nad kasynami, w ostatnich latach coraz mocniej ulegał czarowi tego klimatu ekscytującego ryzyka i dogłębnego zepsucia.
Nie spodziewał się, że Chester tak po prostu się zgodzi na wspólne wyjścia. Owszem, na pewno nie miał na myśli wyjść na dziwki, ale nawet zwykłe wyjście na miasto, czy, ot, pokazanie się na snobistycznym przyjęciu, na jakimś zasranym bankiecie, w celach wyłącznie rozrywkowych byłoby czymś przełomowym dla Chestera. To było miłe.
Zaciągając się cygarem, spojrzał na swoją prawą dłoń, na której nosił kilka złotych pierścieni i sygnetów. Obrączka ślubna zupełnie ginęła między nimi.
– A w ogóle, jakich lalek szukasz? Masz jakieś preferencje? Zawód, talenty, maniera, pieniądze, wygląd, kształty... wiek? – "Jak młode je lubisz, bracie? Mogę ustawić cię na całe życie, powiedz tylko słowo. Nie wstydź się, porzuć te sztuczne konwenanse. Wiem, że jesteś tylko mężczyzną." - kontynuował w myślach, ale nie śmiał powiedzieć tego na głos. – Opowiedz mi o tym, co ci się podoba.
– No, jak to gdzie? Na Nokturnie. Jak zwykle – odpowiedział zgodnie z prawdą. – To niewiele mniej popularne, niż kupowanie liżących się dziewczynek. Byś się zdziwił, ilu twoich znajomych z tego korzysta.
Czuł się podejrzanie ukontentowany tym, że zaszokował brata. Cóż, może to właśnie było to, może po prostu lubił szokować. Co jak co, od lat ciągnęło go do odkrywania tych paskudnych zakamarków ludzkiej natury. Nawet jeśli kiedyś próbował trzymać się z daleka od sutenerów, melin narkotykowych, podrzędnych nocnych klubów i dziwacznych, zamkniętych spotkań w mieszkaniach nad kasynami, w ostatnich latach coraz mocniej ulegał czarowi tego klimatu ekscytującego ryzyka i dogłębnego zepsucia.
Nie spodziewał się, że Chester tak po prostu się zgodzi na wspólne wyjścia. Owszem, na pewno nie miał na myśli wyjść na dziwki, ale nawet zwykłe wyjście na miasto, czy, ot, pokazanie się na snobistycznym przyjęciu, na jakimś zasranym bankiecie, w celach wyłącznie rozrywkowych byłoby czymś przełomowym dla Chestera. To było miłe.
Zaciągając się cygarem, spojrzał na swoją prawą dłoń, na której nosił kilka złotych pierścieni i sygnetów. Obrączka ślubna zupełnie ginęła między nimi.
– A w ogóle, jakich lalek szukasz? Masz jakieś preferencje? Zawód, talenty, maniera, pieniądze, wygląd, kształty... wiek? – "Jak młode je lubisz, bracie? Mogę ustawić cię na całe życie, powiedz tylko słowo. Nie wstydź się, porzuć te sztuczne konwenanse. Wiem, że jesteś tylko mężczyzną." - kontynuował w myślach, ale nie śmiał powiedzieć tego na głos. – Opowiedz mi o tym, co ci się podoba.