20.11.2022, 00:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2022, 00:03 przez Eunice Malfoy.)
Z perspektywy Eunice zbliżanie się w jakikolwiek sposób do ojca przypominało podchodzenie do niedźwiedzia, będąc uzbrojonym jedynie w jakiś wątły kijaszek, którym trudno by było choćby wydłubać sobie oko. Stąd też uniosła brew w pewnym zdziwieniu, gdy odpowiedzią Perseusa był… śmiech.
Co stawiało pod znakiem zapytania jego zdrowie psychiczne. Ewentualnie po prostu naprawdę już zbyt wiele alkoholu krążyło w żyłach, czego owocem miał być ciężki poranek. Ale o tm nie myślała; teraz było teraz, świt następnego dnia jawił się jako odległa abstrakcja, niepowiązana z jakimikolwiek konsekwencjami bieżącego wieczoru.
Ach, magia Yule.
A wkrótce potem przyszło zrozumienie.
- Czyli dyskutowałeś w jedyny słuszny sposób – stwierdziła, aczkolwiek nie był to żaden przytyk – sądząc po dość rozbawionym tonie głosu; na trzeźwo zapewne podeszłaby do tego tematu o wiele poważniej, stwierdzając chociażby, że postąpił nader rozsądnie i generalnie takiej taktyki należało trzymać się zawsze, jeśli nie chce wchodzić w jakikolwiek zatarg z teściem.
Nawet jeśli miałby dotyczyć słusznie minionej przeszłości, jaką był Nobby Leach.
- Oczywiście że był najgorszy, co to w ogóle za pomysł, żeby mugolak pchał się na takie stanowisko – prychnęła, nadal kołysząc się w objęciach męża. Jak na małżeństwo, taka bliskość bywała zaskakująco u nich rzadka, jeśli nie liczyć obowiązków; jeśli jednak wziąć pod uwagę, że niezbyt dobrowolnie wsunęli sobie wzajemnie obrączki na palce, to w zasadzie…
… już żadne zaskoczenie, prawda? Prędzej już dziwić mógł fakt, iż nie trwali po obu stronach barykady, okopując się aż do granic niemożliwości.
- Za dużo chciał jak na kogoś, kim był i zapomniał, gdzie jego miejsce – dorzuciła jeszcze; trudno jednak ocenić, czy rzeczywiście tak myślała czy może przesiąknęła opiniami ojca, z pewnością niejednokrotnie wygłaszanymi w zaciszu rodowej posiadłości.
- Och, bardzo chętnie – odparła, zanim zdążyła pomyśleć. Koniec tańca przyjęła z pewnym rozczarowaniem, aczkolwiek zapomniała o nim tak samo szybko, jak zauważyła, że to uczucie w ogóle się pojawiło. Później, później miała do tego wrócić, zastanowić się, o co tu właściwie chodziło.
Co nie nastąpiło; myśl ta bowiem rozpłynęła się w czarze tej nocy… lub po prostu w ilości wypitego alkoholu. Eunice opadła na kanapę, decydując się na zsunięcie butów ze stóp’ podciągnęła też nogi, moszcząc się wygodniej na swym miejscu.
Co stawiało pod znakiem zapytania jego zdrowie psychiczne. Ewentualnie po prostu naprawdę już zbyt wiele alkoholu krążyło w żyłach, czego owocem miał być ciężki poranek. Ale o tm nie myślała; teraz było teraz, świt następnego dnia jawił się jako odległa abstrakcja, niepowiązana z jakimikolwiek konsekwencjami bieżącego wieczoru.
Ach, magia Yule.
A wkrótce potem przyszło zrozumienie.
- Czyli dyskutowałeś w jedyny słuszny sposób – stwierdziła, aczkolwiek nie był to żaden przytyk – sądząc po dość rozbawionym tonie głosu; na trzeźwo zapewne podeszłaby do tego tematu o wiele poważniej, stwierdzając chociażby, że postąpił nader rozsądnie i generalnie takiej taktyki należało trzymać się zawsze, jeśli nie chce wchodzić w jakikolwiek zatarg z teściem.
Nawet jeśli miałby dotyczyć słusznie minionej przeszłości, jaką był Nobby Leach.
- Oczywiście że był najgorszy, co to w ogóle za pomysł, żeby mugolak pchał się na takie stanowisko – prychnęła, nadal kołysząc się w objęciach męża. Jak na małżeństwo, taka bliskość bywała zaskakująco u nich rzadka, jeśli nie liczyć obowiązków; jeśli jednak wziąć pod uwagę, że niezbyt dobrowolnie wsunęli sobie wzajemnie obrączki na palce, to w zasadzie…
… już żadne zaskoczenie, prawda? Prędzej już dziwić mógł fakt, iż nie trwali po obu stronach barykady, okopując się aż do granic niemożliwości.
- Za dużo chciał jak na kogoś, kim był i zapomniał, gdzie jego miejsce – dorzuciła jeszcze; trudno jednak ocenić, czy rzeczywiście tak myślała czy może przesiąknęła opiniami ojca, z pewnością niejednokrotnie wygłaszanymi w zaciszu rodowej posiadłości.
- Och, bardzo chętnie – odparła, zanim zdążyła pomyśleć. Koniec tańca przyjęła z pewnym rozczarowaniem, aczkolwiek zapomniała o nim tak samo szybko, jak zauważyła, że to uczucie w ogóle się pojawiło. Później, później miała do tego wrócić, zastanowić się, o co tu właściwie chodziło.
Co nie nastąpiło; myśl ta bowiem rozpłynęła się w czarze tej nocy… lub po prostu w ilości wypitego alkoholu. Eunice opadła na kanapę, decydując się na zsunięcie butów ze stóp’ podciągnęła też nogi, moszcząc się wygodniej na swym miejscu.
357/681