15.12.2023, 14:47 ✶
Marta zawisła na moment w powietrzu, tuż przy ścianie. Zdawała się nad czymś wahać.
- Oczy - powiedziała w końcu cicho. - Słyszałam głos chłopca i widziałam wielkie, straszne oczy przy jednej z umywalek... a potem... potem umarłam - stwierdziła nim rozmyła się. Dokładnie w tej samej chwili, w której do łazienki wpadł dyrektor szkoły, a tuż za nim nauczycielka zaklęć.
- Och bogini - wyszeptała przerażona profesor, kładąc dłoń na ramieniu Morpheusa. Wstrząśnięty Dippet spoglądał w miejsce, w którym zdążył jeszcze dostrzec ducha, nim ten rozmył się w niebycie. Potem podszedł powoli do Marty: przykląkł na podłodze, dotknął jej nadgarstka, chociaż już musiał wiedzieć, że to koniec.
W tej chwili wyglądał na bardzo starego i bardzo, bardzo zmęczonego.
- Anno, odprowadź Olivię, Morpheusa i Fiannę do Pokoi Wspólnych - polecił w końcu. - Po drodze zajrzyj do pokoju nauczycielskiego. Kadra ma natychmiast obejść szkołę i odprowadzić uczniów do Pokoi Wspólnych. Niech opiekunowie z nimi zostaną. Poproście duchy, żeby pomogły w zbieraniu uczniów. Nikt nie ma prawa być tej nocy na korytarzach - oświadczył, unosząc na nich wzrok znad ciała dziewczynki.
Czekało go teraz niewdzięczne zadanie poinformowania Ministerstwa Magii oraz, przede wszystkim, rodziny Marty Warren.
Dziewczynki, która porzuciła mugolski świat, by uczyć się w szkole magii - i w tej szkole znalazła śmierć.
- Chodźmy, panie Longbottom - powiedziała nauczycielka. Przełknęła ślinę, ale dość szybko wzięła się w garść i pociągnęła chłopca lekko, ku wyjściu.
- Oczy - powiedziała w końcu cicho. - Słyszałam głos chłopca i widziałam wielkie, straszne oczy przy jednej z umywalek... a potem... potem umarłam - stwierdziła nim rozmyła się. Dokładnie w tej samej chwili, w której do łazienki wpadł dyrektor szkoły, a tuż za nim nauczycielka zaklęć.
- Och bogini - wyszeptała przerażona profesor, kładąc dłoń na ramieniu Morpheusa. Wstrząśnięty Dippet spoglądał w miejsce, w którym zdążył jeszcze dostrzec ducha, nim ten rozmył się w niebycie. Potem podszedł powoli do Marty: przykląkł na podłodze, dotknął jej nadgarstka, chociaż już musiał wiedzieć, że to koniec.
W tej chwili wyglądał na bardzo starego i bardzo, bardzo zmęczonego.
- Anno, odprowadź Olivię, Morpheusa i Fiannę do Pokoi Wspólnych - polecił w końcu. - Po drodze zajrzyj do pokoju nauczycielskiego. Kadra ma natychmiast obejść szkołę i odprowadzić uczniów do Pokoi Wspólnych. Niech opiekunowie z nimi zostaną. Poproście duchy, żeby pomogły w zbieraniu uczniów. Nikt nie ma prawa być tej nocy na korytarzach - oświadczył, unosząc na nich wzrok znad ciała dziewczynki.
Czekało go teraz niewdzięczne zadanie poinformowania Ministerstwa Magii oraz, przede wszystkim, rodziny Marty Warren.
Dziewczynki, która porzuciła mugolski świat, by uczyć się w szkole magii - i w tej szkole znalazła śmierć.
- Chodźmy, panie Longbottom - powiedziała nauczycielka. Przełknęła ślinę, ale dość szybko wzięła się w garść i pociągnęła chłopca lekko, ku wyjściu.