Bardzo cieszyło ją, że Florence jej nie odmówiła. Wiedziała, że ma do podobnych eskapad raczej negatywne podejście, co tylko utwierdziło ją w tym, że nie jest jedynie jej uzdrowicielką. Dobrze było o tym wiedzieć, chociaż nie ukrywała, że bardzo ceni sobie to, że może korzystać z jej usług dosyć często. Jej zawód wiązał się z ogromnym ryzykiem i musiała mieć kogoś zaufanego, kto był gotowy poskładać ją kiedy przyjdzie taka potrzeba. Flo nigdy nie odmówiła jej pomocy, dla Gerry to było naprawdę ważne. Darzyła ją ogromnym zaufaniem, chociaż wydawać by się mogło, że Bulstrode jest raczej chłodna i zdystansowana. Nie przeszkadzało jej to wcale, w końcu i ona należała do tych osób raczej szorstkich w obyciu. W ten sposób została wychowana, a nie każdy to rozumiał. Brakowało jej delikatności, a mimo, że Florence wydawała się być zdecydowanie dużo bardziej od niej ułożona nie przeszkadzało jej to w tym, żeby prosić akurat ją o pomoc. Nigdy jej nie krytykowała, ani nie oceniała, co dla Gerry było naprawdę ważne, bo nie wszyscy potrafili powstrzymywać się od komentarzy na temat tego, jakie decyzje podejmowała.
Otworzyła oczy, kiedy usłyszała słowa wypowiedziane w jej stronę. Pozwoliła sobie nie nasłuchiwać, także nie zauważyła, że Florence pojawiła się w okolicy. - Witaj Flo, dobrze cię tutaj widzieć.- Tutaj, czyli poza murami jej mieszkania, bo to zazwyczaj tam się spotykały, kiedy walił jej się grunt pod nogami. Zmiana otoczenia dobrze im zrobi, przynajmniej tak się wydawało pannie Yaxley.
- Jeszcze nie, oczywiście, o tym zapomniałam, nie sądzę jednak, że będzie z tym jakiś problem. Mam ichnią gotówkę. - Wepchniętą gdzieś w tej drobnej torebce, co to ją miała przewieszoną przez ramię. - Dobrze wyglądasz, jak zawsze zresztą. - Powiedziała jeszcze uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Podziwiała ją nawet za tę zawsze towarzyszącą jej schludność. Sama Gerry nie miałaby czasu, aby tak dbać o swoją aparycję.
- Poczekasz chwilę? - Rzuciła jeszcze nim odwróciła się na pięcie i ruszyła do kasy biletowej. Kolejka była o dziwo niewielka, więc szybko udało jej się załatwić sprawę. Nim Florence się obejrzała ponownie stała u jej boku.
- Za dziesięć minut odjeżdża, to ten - Wskazała palcem na pociąg, który znajdował się przy najbliższym peronie. - Możemy już wsiąść, wagon piąty, dwa miejsca obok siebie. - Dodała jeszcze, po czym ruszyła pierwsza, aby znaleźć ich miejsca. Udało im się wejść do środka pociągu bez większych trudności, Geraldine zdarzało się podróżować po świecie w ten sposób, więc nie była to dla niej żadna nowość. - To nasze miejsca, wolisz przy oknie? - Zapytała jeszcze Bulstrode nim usiadła.