Tristan dostrzegł już dawno, jak Olivia fascynowała się przyrodą. Wpadł mu nawet do głowy pomysł, aby zabrać ją na jakiś biwak we dwoje, gdzieś w bezpiecznym miejscu. Odległe plany, gdyż nie wiedział czy się zgodzi, a po drugie, czy on sam się na to odważy. Dlatego z tymi propozycjami wstrzymywał się. Teraz, przyjaciółka sama go wyciągnęła na dziwną przygodę. Zamiast wypytać ją o szczegóły, dał się ponieść uczuciom, aby spędzić z nią więcej czasu. Gdzie ta jego ostrożność?
Gałęziami na szczęście nie dostał, kiedy przedzierali się przez zarośniętą i ukrytą ścieżkę, docierając do gołego pola leśnego, otoczonego wysokimi drzewami. Miejsce wyglądało częściowo na odwiedzane, ale też natura robiła swoje. Zwrócił uwagę na słowa Olivii, samemu nie wiedząc, jak może wyglądać świstoklik. Co to w ogóle była za zabawa w zagadki? Quirke po chwili zaczęła grzebać coś w swoim plecaku, więc Tristan wziął od niej mapę złożoną tak, aby łatwiej było dostrzec oznaczone miejsce na świstoklik.
Rozejrzał się po okolicy, jakby szukając czegoś rzucającego się w oczy. Nietypowego na to miejsce. Wytężając swoje zdolności aurorskie. Spojrzał ponownie na mapę, układając ją w dłoniach tak, jakby chciał odpowiednio określić kierunek północny na mapie do prawdopodobnie obecnego miejsca. Czy dobrze stoją, czy muszą się gdzieś przesunąć? Przejść parę kroków? Rozejrzał się ponownie. Lustrując każde drzewo, krzew, pieniek, duże kamienie, ławka. Cofnął się wzrokiem, na element nie pasujący do tego miejsca. Drewniana, spróchniała ławka. Przeszedł parę kroków w bok, dostrzegając coś jeszcze. Kamień? Nagrobek? Pomnik? W tym akurat momencie odezwała się Olivia, odnajdując coś z tego swojego głębokiego plecaka. I kazała mu się skupić. Westchnął i wysłuchał jej. Pytanie z zagadki? Kazała mu myśleć? Szkodnik dający ciepło, bojący się wody. Tylko jedno mu przychodziło do głowy.
Chwilę się zastanowił, ale za chwilę sięgnął do tylnej kieszeni, aby wyjąć notes i długopis. Otworzył na czystej stronie i napisał: ”Ogień?”
Podszedł do niej i pokazał. Nie wiedział, czy były to zagadki mugolskie czy czarodziejskie i czy wypowiadanie słów na głos coś pomoże. Od niego natura niczego nie usłyszy poza dreptaniem po liściach, łamaniu patyków czy puszczaniu pierdów. Lecz przy okazji, kiedy utrzymała na nim spojrzenie, wyciągnął rękę i wskazał Olivii miejsce, które do tego obrazka przyrody nie pasowało do końca. Ławka i jakiś kamień.