Przy Olivii, Tristanowi często włączał się tryb opiekuna. Odkąd się znają, wiedział, iż w niektórych sytuacjach dziewczyna potrafi być impulsywna. Był tym cierpliwym i ostrożnym, który niekiedy musiał ją pilnować. Akceptował ją jaka jest, bo wiedział że potrafiła zrozumieć swoje zachowanie i wyciągnąć wnioski. Nie zawsze, ale umiał w jakiś sposób opanować jej wewnętrznego uparciucha.
Odpowiedź do zagadki okazała się być trafna. Pozostawało tylko odnaleźć miejsce, gdzie można byłoby skorzystać z ognia, albo cokolwiek to ma z nim wspólnego. Rzucająca się Tristanowi ławka, zwróciła mu uwagę, podobnie jak wystający kamień, więc pokazał to miejsce przyjaciółce. Gdy pozbierała swój plecak i podeszli bliżej, nie było pomyłki o pomniku, na którym było napisane o polanie ognisk. Wardowi też nic nie mówiło to wydarzenia. Ale gdy się rozglądał, mogło to mieć sens. To miejsce wyglądało inaczej w tej części lasu. I kto wie, czy z powodu pożaru, nie została przeniesiona w inne miejsce. Bądź, takich miejsc na świecie jest więcej.
Tristan powrócił spojrzeniem na ławkę, która z wiekiem nie prezentowała sobą niczego poza starością. Ale na ziemi w jej okolicach leżały kamienie. Kucnął, aby się im przyjrzeć i wtedy dostrzegł. Zapalniczka. Zaraz zaś odezwała się Olivia, uprzedzająca aby niczego nie dotykał bez niej. Kiedy ona gadała, on skupiał na zadaniu. Też spojrzał na okoliczny śmietnik. Wątpliwe aby mieliby dotykać jakichś butelek. Nie były częścią zagadki.
Trzeba zaryzykować.
Schował notes i długopis do tylnej kieszeni spodni. Jeżeli Olivia była na wyciągnięcie ręki, chwycił ją mocno, ale nie na tyle, żeby zrobić jej krzywdę. Po chwili dotknął zapalniczki, jakby chciał wziąć ją ze sobą. Sprawdzał, czy ten przedmiot będzie tym ukrytym świstoklikiem, aby zabrał ich do kolejnego miejsca.