20.11.2022, 14:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:29 przez Morgana le Fay.)
Spoglądał to na skołowanego Erika to na Brennę zapisującą wszystko w notesie. Potrząsnął głową i podniósł swój pergamin na wysokość ich oczu.
- To dla was, nie dla mnie. Trzymaj. - podał Erikowi zwitek ze szczegółowo opisanym procesem leczenia. Widać było, że nie tylko on był zmęczony tym porankiem. Nie dziwił się im, Erik musiał być piekielnie głodny, jak i sam Castiel. Nie miał jednak czasu o tym myśleć bo mieli ważniejsze rzeczy do roboty.
- Dzięki, Bren, jakoś się dogadamy. - zapewnił bo miło będzie wykorzystać tę obietnicę przysługi w przyszłości, kiedy będzie potrzebował pomocy, wsparcia, konsultacji. Oczywiście wszystko było podparte formalnościami ale tym zajmą się w drugiej kolejności. Najważniejsze, że wniosek o badanie został podpisany, a cała reszta to tylko i wyłącznie ostatnie i proste konieczności.
- Mugolskie artefakty nie są dla mnie. - próbował zażartować. Na całe szczęście posiadał szczątkową wiedzę na temat niemagicznego świata. Kiedyś Layla mu o tym opowiadała i choć większości nie rozumiał to kilka aspektów zostało w jego pamięci.
- Masz rację, zapomniałem o tym wspomnieć. - zwrócił się do Erika. - Najlepiej będzie spotkać się raz w tygodniu, w każdy piątek. Jeśli chcesz może to być w banku Gringotta. Szczerze mówiąc będę chciał poruszyć z tobą inny temat ale to nie jest rozmowa na dzisiaj. - napomknął bo przecież między innymi z tą myślą tu przyszedł. Pięć dni zażywania eliksirów i trzy naświetlania na tydzień, czyli trzy spotkania kontrolne. Obserwacja postępu leczenia jest jak najbardziej wskazana wszak na bieżąco będzie można dopasować potencjalną zmianę medykamentów gdyby było coś nie tak.
- Bren, nie wygłupiaj się, to tylko spodnie. Podziękowałaś mi już kilka razy, spokojnie. - zwrócił się do niej nieco łagodniej niż dotychczas. Rozbrajała go swoją drobiazgowością i choć na co dzień to cenił, tak teraz uważał to już za zbyteczne - zmęczenie robiło swoje.
- Mogę się odprowadzić, zostań z bratem. - zapewnił widząc na jej twarzy zamyślenie, kombinowanie i planowanie. Aż paliła się do działania a on znał drogę. Nie teleportuje się przecież od razu, prawdopodobnie dotrze do głównej ulicy i wówczas się przeniesie bliżej swojego domu.
- Powodzenia. Do zobaczenia. - wyciągnął rękę do uścisku do obojga Longbottomów, a następnie skierował się do wyjścia - sam albo z upartą Brenną. Uciął sobie dłuższy spacer zanim postanowił przyspieszyć swój powrót.
- To dla was, nie dla mnie. Trzymaj. - podał Erikowi zwitek ze szczegółowo opisanym procesem leczenia. Widać było, że nie tylko on był zmęczony tym porankiem. Nie dziwił się im, Erik musiał być piekielnie głodny, jak i sam Castiel. Nie miał jednak czasu o tym myśleć bo mieli ważniejsze rzeczy do roboty.
- Dzięki, Bren, jakoś się dogadamy. - zapewnił bo miło będzie wykorzystać tę obietnicę przysługi w przyszłości, kiedy będzie potrzebował pomocy, wsparcia, konsultacji. Oczywiście wszystko było podparte formalnościami ale tym zajmą się w drugiej kolejności. Najważniejsze, że wniosek o badanie został podpisany, a cała reszta to tylko i wyłącznie ostatnie i proste konieczności.
- Mugolskie artefakty nie są dla mnie. - próbował zażartować. Na całe szczęście posiadał szczątkową wiedzę na temat niemagicznego świata. Kiedyś Layla mu o tym opowiadała i choć większości nie rozumiał to kilka aspektów zostało w jego pamięci.
- Masz rację, zapomniałem o tym wspomnieć. - zwrócił się do Erika. - Najlepiej będzie spotkać się raz w tygodniu, w każdy piątek. Jeśli chcesz może to być w banku Gringotta. Szczerze mówiąc będę chciał poruszyć z tobą inny temat ale to nie jest rozmowa na dzisiaj. - napomknął bo przecież między innymi z tą myślą tu przyszedł. Pięć dni zażywania eliksirów i trzy naświetlania na tydzień, czyli trzy spotkania kontrolne. Obserwacja postępu leczenia jest jak najbardziej wskazana wszak na bieżąco będzie można dopasować potencjalną zmianę medykamentów gdyby było coś nie tak.
- Bren, nie wygłupiaj się, to tylko spodnie. Podziękowałaś mi już kilka razy, spokojnie. - zwrócił się do niej nieco łagodniej niż dotychczas. Rozbrajała go swoją drobiazgowością i choć na co dzień to cenił, tak teraz uważał to już za zbyteczne - zmęczenie robiło swoje.
- Mogę się odprowadzić, zostań z bratem. - zapewnił widząc na jej twarzy zamyślenie, kombinowanie i planowanie. Aż paliła się do działania a on znał drogę. Nie teleportuje się przecież od razu, prawdopodobnie dotrze do głównej ulicy i wówczas się przeniesie bliżej swojego domu.
- Powodzenia. Do zobaczenia. - wyciągnął rękę do uścisku do obojga Longbottomów, a następnie skierował się do wyjścia - sam albo z upartą Brenną. Uciął sobie dłuższy spacer zanim postanowił przyspieszyć swój powrót.
Koniec sesji