Tak, sprawiedliwość była ślepa. A łaska pana na pstrym koniu jeździła. Los był przewrotny, wydawało ci się, że pewne rzeczy masz już za sobą, że to rozdział zamknięty i wtedy… ktoś pukał do tych zaryglowanych drzwi. Zatrzymywałeś się wtedy z przestrachem – nie wiedząc, czy to jakie majaki, czy pomyłka, zbierasz się długi czas, by wyjrzeć przez oko judasza… i nie było tam nikogo. Pusto. Cicho. Ciemno. Oddychasz z ulgą, sprawdzasz, czy rygiel i łańcuchy są na swoim miejscu. Są. Za jakiś czas znowu słyszysz pukanie, a może drapanie? Zaglądasz – pusto. Leciuteńko otwierasz drzwi, bo coś ci się nie zgadza, na tyle na ile pozwala ci rygiel i łańcuch. I wtedy czyjaś dłoń, do tej pory czająca się w cieniu, w tym mroku, przeciska się przez szparę i zaciska na gardle.
To była właśnie sprawiedliwość i przewrotność losu.
– Wszystko mi jedno – odpowiedział. Nieco grzeczniej niż „w chuju to mam”, ale znaczyło to ni mniej, ni więcej właśnie tyle samo. – Każdy z nich ma swoje za uszami. Ta cała pannica też. Wszyscy coś mają – a ty, Laurencie? Co ty miałeś za uszami? Może nawet to zdawała się sugerować wypowiedź Avery’ego, jednak nie rozwinął tematu głębiej, bardziej. Kiedy zaś klacz abraksana zasłoniła łeb skrzydłem, skryła się przez spojrzeniem szarych oczu, on też stracił nią zainteresowanie i rozejrzał się jeszcze krótko po stajni, nim na nowo zaogniskował się na Laurencie. Słuchał, co miał do powiedzenia. Czy uwierzył, czy nie… a czy miało to jakieś znaczenie?
Może powinno mieć.
W stajni było sennie, ciepło, cicho… świadkami były tylko równie senne abraksany, których tez nie było zbyt wiele, skoro większość była na wybiegu.
– Pytałem o ten pojedynek, bo tak mi się wydawało, że pana widziałem. Nie byłem pewien – powiedział cicho i mrukliwie, dokładnie tak, jak to mówił cały czas. – Był pan z damą, prawda? Chyba kojarzę ją z gazet, było o niej sporo, jej rodzina jest bogata – i ona sama pewnie też… – Jej fortunę też chcesz wykorzystać, a potem mówić, że to całkowicie rodzinny interes...? Panie Prewett? – nie uśmiechał się. W ogóle cały czas tego nie robił. Nic się nie zmieniło… może oprócz tematu rozmowy. I jej ciężkości.