Ach! Jednak, udało się dostać uwagę Prewetta-półboga. Tego mniejszego, mniej ważnego, który nie siedział na tronie z pieniędzy i ludzkich łez. W końcu widać było w nim jakieś większe emocje. Czy to strach? To przyspieszone bicie serca, płytszy oddech? Czy czujesz w końcu jej zimny oddech na karku, gdy już odgarnęła twoje platynowo blond włosy, swoimi lodowatymi, kościstymi palcami…
To tylko wyobraźnia, Laurencie. Twoja bujna wyobraźnia… Nie było nikogo za twoimi plecami, nikt nie dyszał, nikt nie zaciskał rąk ani na szyi, ani na sercu, ani na klatce piersiowej. Kieran Avery, jak się przedstawił, nie wyciągnął do ciebie rąk poza tym jednym razem, jak uścisnął twoją dłoń na przywitanie. Dłoń, którą wyciągnąłeś sam… Nie szukał kontaktu fizycznego, nie wykonywał żadnego ruchu, nie wyciągnął różdżki, nie było błysków, świstów… One były tylko w twojej głowie. Nigdzie indziej.
– Też – przyznał mężczyzna chrapliwie, choć naprawdę niewiele się w jego przepitym głosie zmieniło. Był ciągle jednostajny, wyzuty z większych emocji, doskonale się pilnował, albo naprawdę miał to wszystko w dupie. – To byłby pewnie dobry początek – zwrócenie co do galeona… i tych wszystkich odsetek, jakby Lauren tak naprawdę wziął tylko pożyczkę, a nie ukradł sobie pieniędzy sam. Jakby nie wziął ich i nie wykorzystał, jakby należały tylko do niego, a wszystko, co zrobił, zrobił bez pytania. I jeszcze wbił nóż w plecy. – Mógłby cię zniszczyć jedną celną plotką, kilkoma zdjęciami wysłanymi do gazety… są ruchome, wiesz? Może chciałbyś sobie zobaczyć, co robiłeś, nim to pójdzie w świat? – pytanie zawisło w powietrzu na kilka sekund, nim ciemnowłosy podjął temat. – A jednak tego nie zrobił. Ja też ci coś polecę, cukiereczku. Poleciłbym uważać, żeby do tej twojej pięknej główki nie przyszedł jakiś wspaniały pomysł, by znowu lecieć do aurorów… do brygadzistów też. Albo żeby ta twoja dama, z którą łączą cię interesy, nie zaczęła tą swoją śliczną buźką i tupetem mieszać, powołując się na odznakę aurora, bo konsekwencje mogłyby ci się bardzo nie spodobać – można było odnieść wrażenie, że mówił to całkowicie pogodnie. – Swoją drogą spryty ruch, pokazywać się z aurorką jak para zakochanych gołąbków. Nasz wspólny przyjaciel był bardzo pozytywnie zaskoczony. Pan De chciałby wiedzieć, czy powinien ci wysłać gratulacje i kwiaty, i powodzenia na nowej drodze życia?