20.11.2022, 16:28 ✶
Odnalezienie Daisy w tłumie gości wcale nie było rzeczą specjalnie trudną. Raz, że wyróżniała się na tle reszty kobiet ubiorem. Tak, miała na sobie sukienkę, ale sukienkę dość prostą, nie krępującą jej ruchów i mało zdobną. Taką, która owszem spełniała minimalne kryteria, ale też wprost wskazywała na to, że jej nosicielka nie pojawiła się u Longbottomów dla zabawy. Dwa, że zamiast klejnotów, na szyi miała zawieszony aparat a na ramieniu torbę pełną rzeczy, które mogły się przydać dziennikarce (tu już kompletnie nie balową, raczej taką, którą Daisy używała również każdego innego dnia). Trzy, że na tle misternych upięć, tiar, starannie ułożonych fryzur, rudo-brązowe, kręcące się włosy Daisy luźnymi falami opadały na jej plecy.
Patrzyła na Atreusa wzrokiem niewinnym i kompletnie pozbawionym złych intencji, gdy ten wyłuskiwał jej swoją propozycję. A przez jej głowę przelatywały myśli, że gwiazdka w tym roku nadeszła wyjątkowo wcześnie a ona musiała być naprawdę grzeczną dziewczynką. Czy obsmarowałaby Heather Wood sama z siebie, nie posiadając ku temu żadnego istotnego powodu, ze zwykłej niechęci, której nawet specjalnie nie ukrywała? TAK. Czy obsmarowałaby Heather Wood tego wieczoru dlatego, że Heather zachowała się nadto żywiołowo i przy okazji wykonała obraźliwy gest w stronę czarownicy, z którą przegrała licytację? OCZYWIŚCIE.
- Nie ukrywam, że to bardzo hojna propozycja – odpowiedziała, nawet nie próbując maskować uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy i – odwrotnie do tego, który zaoferował jej Atreus – objął również jej duże oczy. Także ściszyła głos, raczej dostosowując się do rozmawiającego niżby dlatego, że sądziła iż zawiązują razem jakiś spisek. – Zwłaszcza, że ta graczka Quidditcha bardzo sobie pracuje tego wieczoru na negatywną opinię. A ja… - tu westchnęła teatralnie. - …cóż, jako dziennikarka, po prostu muszę pokazać czytelnikom jej prawdziwe oblicze.
Sięgnęła po aparat, odwracając wzrok od Bulstrode’a na rzecz obserwowania zbiegającej ze sceny Brenny Longbottom. Zrobiła kobietom kolejne, szybkie zdjęcie. Na tym balu zaczynało dziać się tyle interesujących rzeczy, że już żałowała, że nie potrafiła pojawić się w kilku miejscach jednocześnie. Chętnie dowiedziałaby się na ten przykład czy właścicielka piekarni nabzdryngoliła się, bo miała ku temu jakiś wielki powód, czy dlatego że lubiła za dużo wypić. W drugim przypadku nie byłoby to ciekawe, ale w pierwszym… gdyby upiła się przez takiego Erika Longbottoma… Wtedy ta licytacja stałaby się jeszcze bardziej pasjonująca i obrzydliwa jednocześnie.
- I znowu Malfoy, jego siostra… - wymamrotała pod nosem, nawiązując do podbijania ceny na licytacji. Musiała potem zrobić ładne zdjęcie Eden Lestrange do rankingu sukienek. Znowu spojrzała na Atreusa. – Teraz mnie przedstawisz? Czy mam poczekać do zakończenia licytacji? Albo do jakiegoś innego, sprzyjającego momentu?
W międzyczasie ciągle łowiła co się działo na licytacji. Parę razy również zrobiła zdjęcie, choć tu może niezbyt uważnie, wiedząc że ma na to trochę zbyt mało czasu i mogą się potem okazać do niczego. Gotowa była iść z Atreusem do Faye (jeśli uznał, że to był dobry moment) lub krążyć po sali, robić zdjęcia i skupić jeszcze więcej uwagi na licytacji.
Patrzyła na Atreusa wzrokiem niewinnym i kompletnie pozbawionym złych intencji, gdy ten wyłuskiwał jej swoją propozycję. A przez jej głowę przelatywały myśli, że gwiazdka w tym roku nadeszła wyjątkowo wcześnie a ona musiała być naprawdę grzeczną dziewczynką. Czy obsmarowałaby Heather Wood sama z siebie, nie posiadając ku temu żadnego istotnego powodu, ze zwykłej niechęci, której nawet specjalnie nie ukrywała? TAK. Czy obsmarowałaby Heather Wood tego wieczoru dlatego, że Heather zachowała się nadto żywiołowo i przy okazji wykonała obraźliwy gest w stronę czarownicy, z którą przegrała licytację? OCZYWIŚCIE.
- Nie ukrywam, że to bardzo hojna propozycja – odpowiedziała, nawet nie próbując maskować uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy i – odwrotnie do tego, który zaoferował jej Atreus – objął również jej duże oczy. Także ściszyła głos, raczej dostosowując się do rozmawiającego niżby dlatego, że sądziła iż zawiązują razem jakiś spisek. – Zwłaszcza, że ta graczka Quidditcha bardzo sobie pracuje tego wieczoru na negatywną opinię. A ja… - tu westchnęła teatralnie. - …cóż, jako dziennikarka, po prostu muszę pokazać czytelnikom jej prawdziwe oblicze.
Sięgnęła po aparat, odwracając wzrok od Bulstrode’a na rzecz obserwowania zbiegającej ze sceny Brenny Longbottom. Zrobiła kobietom kolejne, szybkie zdjęcie. Na tym balu zaczynało dziać się tyle interesujących rzeczy, że już żałowała, że nie potrafiła pojawić się w kilku miejscach jednocześnie. Chętnie dowiedziałaby się na ten przykład czy właścicielka piekarni nabzdryngoliła się, bo miała ku temu jakiś wielki powód, czy dlatego że lubiła za dużo wypić. W drugim przypadku nie byłoby to ciekawe, ale w pierwszym… gdyby upiła się przez takiego Erika Longbottoma… Wtedy ta licytacja stałaby się jeszcze bardziej pasjonująca i obrzydliwa jednocześnie.
- I znowu Malfoy, jego siostra… - wymamrotała pod nosem, nawiązując do podbijania ceny na licytacji. Musiała potem zrobić ładne zdjęcie Eden Lestrange do rankingu sukienek. Znowu spojrzała na Atreusa. – Teraz mnie przedstawisz? Czy mam poczekać do zakończenia licytacji? Albo do jakiegoś innego, sprzyjającego momentu?
W międzyczasie ciągle łowiła co się działo na licytacji. Parę razy również zrobiła zdjęcie, choć tu może niezbyt uważnie, wiedząc że ma na to trochę zbyt mało czasu i mogą się potem okazać do niczego. Gotowa była iść z Atreusem do Faye (jeśli uznał, że to był dobry moment) lub krążyć po sali, robić zdjęcia i skupić jeszcze więcej uwagi na licytacji.