18.12.2023, 19:27 ✶
Cain niby się uśmiechnął, ale Edge już zdążył się w jakimś stopniu obrazić, więc lustrował go wzrokiem z pewną dozą dystansu. Normalnie by się z nim przekomarzał, może nawet celowo z nim pokłócił. Najlepiej tylko po to, żeby go na siebie nakręcić jeszcze bardziej - to dopiero byłaby dobra zabawa, gdyby mógł zobaczyć, jak szybko da się ściągnąć ten mundur będąc wybitnie wkurwionym. Ale stała tutaj Fiery niebędąca tego częścią, a on się w takie rzeczy najłatwiej bawił w cztery oczy. No i reagował krytycznie na próby wbijania szpilek w jego rodzinę - każdy kto miał siostrę wiedział, że żarty z siostry były zabawne kiedy ty je mówiłeś, a nie kiedy mówił je twój nie-do-końca były chłopak.
- Ah no tak. Fiery, poznaj Nikogo. A ciebie nie ma kto poznawać. - Pociągnął ten dowcip, chociaż wiedział, że ta biedna Fiery chuja rozumiała. No bo jak miała to zrozumieć inaczej niż jakąś sprzeczkę dwójki idiotów? - Jak zaklepujemy role, to ja chcę być Oliver Twist. Ty możesz być Dodger. - Nie rozumiała też zapewne nawiązania do Dickensa. No ale trudno, jeżeli go o to kiedyś zapyta, to jej da tę książkę do przeczytania. Zachowywał się może jak skończony buc, ale Bellowie byli dla niego ważni - nie chciał wykluczać jej z rozmowy, wciąż obejmował ją ręką, chociaż złapał ją tylko w ramach dowcipu.
Puścił ją w momencie, w którym Cain zaczął bawić się kajdankami. Głupio się chwalić, ale Edge znał ich dokładny model. W zeszłym roku używał ich przy występach, w których z zawiązanymi oczami musiał otworzyć je trzymanym w zębach wytrychem, wisząc do góry nogami na łańcuchu nad wielkim zbiornikiem pełnym wody, z każdą sekundą opadając coraz niżej. Chociaż było to bardzo dramatyczne i Fiery dobrze grało się do tego na dudach, z jakiegoś powodu akrobatyczne ujęcie Pięknej i Bestii przyjmowało się nieco lepiej.
- Mocne - powiedział, patrząc na niego, z rękoma splecionymi na wysokości klatki piersiowej, brzmiąc nieco bardziej flirciarsko, niż pierwotnie chciał. To prawdopodobnie przez to, że kiedy wyobrażał sobie bycie skutym przez jego kuzyna, zamierzał pisnąć jak głośno i pornograficznie jak tylko potrafił, chcąc ośmieszyć Rookwooda do granic możliwości tego sabatu. - Lepiej działają na mnie groźby ze szczotką do włosów. - Bo po czesaniu wyglądał jak pudel.
...stała tuż obok tego aurora? Wywrócił oczami. A może tak było lepiej, może chciał upaść właśnie na niego.
- Już przestańcie z tym starcem, miał góra sto dwadzieścia lat. - Miał nawet takie super inteligentne przemyślenie, że może nie powinien dawać jej tego guzika, skoro mieli mieć przez to wszyscy problemy, ale... No przyszła ta Szeptucha. - Jak tam trybiki, kręcą się? Żona pana Rookwooda - tak, tym mianem określił Szeptuchę właśnie - cię tak wytrąciła z równowagi, czy rozkminiasz w głowie hipotezę Poincarégo? Hedonizm to ja, asceza to Jim. Kumasz to, czy potrzebujesz definicji?
Chociaż nie mógł nie zauważyć reakcji Caina, bo się na niego gapił niemal nieustannie, to nie powiązał jej w żaden sposób ze swoją super wróżbą. Bogaty kochanek? Który? Jego siostra nawet nie drgnęła, czemu on by miał? I dlaczego miałby się przejmować wróżbą od losowej, sabatowej wariatki? Ta jego brzmiała nieco bardziej dramatycznie, więc uniósł brew pytająco. No ale on od razu chciał sobie iść...?
- Moja sugestia jest taka, że idziemy wypalić blanta, którego mam w kieszeni słuchając nowej płyty Davida Bowiego. - Zwrócił się do Fiery. - No, chyba że Nikt jednak nie wraca do pracy i chce zaszyć się w tamtym zagajniku?
- Ah no tak. Fiery, poznaj Nikogo. A ciebie nie ma kto poznawać. - Pociągnął ten dowcip, chociaż wiedział, że ta biedna Fiery chuja rozumiała. No bo jak miała to zrozumieć inaczej niż jakąś sprzeczkę dwójki idiotów? - Jak zaklepujemy role, to ja chcę być Oliver Twist. Ty możesz być Dodger. - Nie rozumiała też zapewne nawiązania do Dickensa. No ale trudno, jeżeli go o to kiedyś zapyta, to jej da tę książkę do przeczytania. Zachowywał się może jak skończony buc, ale Bellowie byli dla niego ważni - nie chciał wykluczać jej z rozmowy, wciąż obejmował ją ręką, chociaż złapał ją tylko w ramach dowcipu.
Puścił ją w momencie, w którym Cain zaczął bawić się kajdankami. Głupio się chwalić, ale Edge znał ich dokładny model. W zeszłym roku używał ich przy występach, w których z zawiązanymi oczami musiał otworzyć je trzymanym w zębach wytrychem, wisząc do góry nogami na łańcuchu nad wielkim zbiornikiem pełnym wody, z każdą sekundą opadając coraz niżej. Chociaż było to bardzo dramatyczne i Fiery dobrze grało się do tego na dudach, z jakiegoś powodu akrobatyczne ujęcie Pięknej i Bestii przyjmowało się nieco lepiej.
- Mocne - powiedział, patrząc na niego, z rękoma splecionymi na wysokości klatki piersiowej, brzmiąc nieco bardziej flirciarsko, niż pierwotnie chciał. To prawdopodobnie przez to, że kiedy wyobrażał sobie bycie skutym przez jego kuzyna, zamierzał pisnąć jak głośno i pornograficznie jak tylko potrafił, chcąc ośmieszyć Rookwooda do granic możliwości tego sabatu. - Lepiej działają na mnie groźby ze szczotką do włosów. - Bo po czesaniu wyglądał jak pudel.
...stała tuż obok tego aurora? Wywrócił oczami. A może tak było lepiej, może chciał upaść właśnie na niego.
- Już przestańcie z tym starcem, miał góra sto dwadzieścia lat. - Miał nawet takie super inteligentne przemyślenie, że może nie powinien dawać jej tego guzika, skoro mieli mieć przez to wszyscy problemy, ale... No przyszła ta Szeptucha. - Jak tam trybiki, kręcą się? Żona pana Rookwooda - tak, tym mianem określił Szeptuchę właśnie - cię tak wytrąciła z równowagi, czy rozkminiasz w głowie hipotezę Poincarégo? Hedonizm to ja, asceza to Jim. Kumasz to, czy potrzebujesz definicji?
Chociaż nie mógł nie zauważyć reakcji Caina, bo się na niego gapił niemal nieustannie, to nie powiązał jej w żaden sposób ze swoją super wróżbą. Bogaty kochanek? Który? Jego siostra nawet nie drgnęła, czemu on by miał? I dlaczego miałby się przejmować wróżbą od losowej, sabatowej wariatki? Ta jego brzmiała nieco bardziej dramatycznie, więc uniósł brew pytająco. No ale on od razu chciał sobie iść...?
- Moja sugestia jest taka, że idziemy wypalić blanta, którego mam w kieszeni słuchając nowej płyty Davida Bowiego. - Zwrócił się do Fiery. - No, chyba że Nikt jednak nie wraca do pracy i chce zaszyć się w tamtym zagajniku?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.