Dobrze wywnioskował. Kiedy tylko dotknął ręki Olivii, nie patrząc nawet na jej reakcję , a po chwili zapalniczkę, od razu wszystko się zmieniło. Odnalazł świstoklik. Przeniosło ich w dość niezbyt przyjemne miejsce. Tristan wylądował na nogach i od razu obejrzał za swoją przyjaciółką. Dostrzegając, że klęczała na ziemi, kucnął przy niej i potarł jej ramię, jakby chciał ją jakoś wesprzeć, czy też zadać pytanie „Czy wszystko w porządku?” Wiedział jak źle znosiła takie metody transportu. Dał jej czas, aby doszła do siebie, w między czasie rozglądając się po okolicy. Także wyjął różdżkę, aby oświetlić sobie teren. Już kiedy stał po wylądowaniu, poczuł w miarę niestabilny teren. Bagna.
Wspomnienie o zmianie butów, miało sens. Ale nie wiedzieli kiedy i czy w ogóle w takie miejsce zostaną przeniesieni. Lub przyjdzie dane im się w nie udać. Zmieniliby obuwie nawet teraz, jeżeli zmuszeni byliby przejść się jakiś kawałek przez bagna.
Rozejrzawszy się po okolicy, miejsce nie wyglądało zbyt przyjaźnie. O ile nikogo podejrzanego Tristan nie dostrzegł, tak zauważył, podobnie jak Olivia, że otoczeni byli nie tylko bagnem, ale i wysokimi dość drzewami. Kilka z nich miało wyryte runy. W pobliżu Quirke, znajdował się widocznie list z zadaniem. Skoro posługiwano się świstoklikiem i sprowadzało do mało bezpiecznego miejsca, zagadki musiały wychodzić od jakiejś grupy czarodziei.
Ward wysłuchał treści listu, który brzmiał nie tyle co zagadka ale i jakaś krótka opowieść. "Odpowiednia kolejność…" - powtórzył sobie w myślach. Skierował zaraz swoją różdżkę w każde z drzew, rozczytując runy. Nie miał z tym problemu, gdyż jeszcze w Hogwarcie bardzo dobrze sobie radził z przedmiotem ich dotyczącym. A że były interesujące, wiedzę tę pogłębiał dalej. Oświetlając każde z nich, zwrócił na jeden element układanki dość znaczny. Kamień, leżący pod jednym z drzew. Zbliżył się do niego dość powoli, oświetlając sobie przejście. Uważał z tego względu, że byli na powierzchni bagiennej. Nie dotykał, jakby to miał być czasem kolejny świstoklik. Wsadził rękojeść różdżki sobie w zęby, wyjął z kieszeni tylnej notes i zaczął w nim pisać na pustej stronie, różdżką sobie samemu podświetlając. Trochę ciemno mieli, aby było cokolwiek lepiej widać. To co tam napisał, podał Olivii do przeczytania:
"Ten kamień ma runy. Nie wiem czy to świstoklik, czy mamy nim w jakiś sposób udzielić odpowiedzi. W odpowiedniej kolejności. Nie wiemy też, czy ta opowieść jest prawdziwa i jej dusza tutaj wędruje. Tutaj mogło być kiedyś jezioro. Zostały bagna."