- Tak myślisz? W sumie może zacząć by robić również słodycze dla zwierząt? - Nie myślała o tym wcześniej, ale w tym momencie nie brzmiało to wcale tak głupio. Powinna mieć szeroką ofertę dla wszystkich, na pewno wróci do tego później.
Thomas mógł zauważyć, że Norka przygotowywała pierniczki, na nadchodzące Yule, właśnie wyjmowała je z pieca, ich zapach powoli roznosił się po kuchni.
- Wiesz, że nie należę do tych bystrych umysłów. - Zaśmiała się nieco nerwowo. No nie, nikt nie powinien jej wyrzucić za to, że przekazała takie informacje bratu, tym bardziej, że póki co jeszcze nie padły żadne konkrety. Zresztą komu, jak komu, ale Thomasowi mogła ufać.
- Tak, czy siak jesteśmy na celowniku, nie płynie w naszych żyłach jedyna i wspaniała czysta krew, nie zamierzam pozwolić na to, żeby oni wyłapywali takich jak my, musimy działać, przygotować się na najgorsze. - Było w niej sporo odwagi, jak na takie drobne stworzenie. - Nikt się nie dowie, zresztą, jestem tylko cukierniczką, spójrz na mnie, czy wyglądam ci na kogoś, kto może się im przeciwstawić? Jestem ostatnią osobą, którą by podejrzewali o jakiekolwiek działania przeciwko nim. - Była bardzo, ale to bardzo niepozorna i nie dało się z tym dyskutować. Pewnie nikt by się po tej klusce nie spodziewał, że może być brana pod uwagę w ogóle do tego, żeby należeć do jakiejkolwiek organizacji. Sama się nie spodziewała, że ktoś zechce ją w ogóle brać pod uwagę.
- To cios poniżej pasa Tommy. - Rozbawił ją nawet ten komentarz, rozumiała to, że się martwi, ona pewnie też by się o niego martwiła, gdyby wplątał się w coś podobnego.
- Porozmawiam z nimi i odeślę do ciebie, myślę, że nie powinni oponować, mam tylko nadzieję, że nie zamierzasz ryzykować, a działać jak ja, w tle.- Musiała o tym wspomnieć, bo na pewno by sobie nie wybaczyła gdyby przez jej zaangażowanie on sam wystawiał się na celownik.