19.12.2023, 10:35 ✶
Tristanowi posłała uspokajający uśmiech - już było dobrze. Chwilowe niedogodności spowodowane podróżą nie przeszkodzą im przecież w zabawie. Co innego niedogodności, związane z rozwiązywaniem zagadek. Chociaż czy można było to nazwać zagadką?
- No teraz to się popisali - mruknęła do Tristana, zerkając na to, co napisał. - Znasz się na runach? Ja kompletnie nic z tego nie pamiętam.
Przyznała się bez bicia, bo po co miała kłamać? Pominęła tylko zgrabnie fakt, że gdy ktoś próbował jej tłumaczyć coś na temat run, to zwykle przysypiała. Jak na większości zajęć, które kompletnie jej nie interesowały. O, na przykład taka historia magii - tam się nie dało nie zasnąć przecież. Jak ktoś później poruszał ten temat poza salą zajęć, od razu chciało jej się ziewać. Może to był problem na rozwiązanie z jej bezsennością?
- Dobra, przekonajmy się - złapała Tristana za rękę i dała mu znak, żeby dotknął kamienia. Zamknęła oczy, gotując się na kolejny skok, ale... Nic się nie stało. To był zwykły kamień z wyrytą runą. W sumie dziwnie by było, gdyby to był po prostu świstoklik, skoro dopiero co tutaj przybyli. - Warto było spróbować. Dobra, daj mi chwilę.
Sięgnęła po kalosze i tak na wszelki wypadek włożyła je zamiast swoich normalnych butów, bo coś czuła, że nie unikną wdepnięcia w bagno. Dosłowne bagno. Podobnie jak Tristan od razu zauważyła różnicę między tą historyjką, a okolicą. Dopuszczała do siebie myśl, że kiedyś mogło to być jezioro, może nawet piękne i czyste, ale teraz... No cóż. Ale również zastanawiała się, czy to po prostu nie jest coś naprędce wymyślone, bo przecież nie czuli ani nie widzieli w okolicy żadnego ducha. Nie znaczyło to, że takiego tu nie było, ale to chyba raczej mało prawdopodobne. Chociaż nigdy nic nie wiadomo.
- Myślisz, że tych kamieni może być więcej, tylko gdzieś w okolicy? Kolejność sugeruje, że musielibyśmy je jakoś gdzieś ułożyć. Bo chyba nie kazaliby nam sadzić drzew na nowo - zapytała, podchodząc do drugiego drzewa bez zastanowienia, chcąc oświetlić jego pień. Wpadła jednak w jakieś grzęzawisko - tak głębokie, że prawie zakryło wysoką cholewę buta i błoto wlało się do środka. Jeden ruch i zapadnie się niżej i koniec z suchą skarpetą. - Ja pier...
Olivia zachwiała się, machając rękami, by spróbować odzyskać równowagę. Prawie się wywaliła.
- Dobra rada - świeć pod nogi - burknęła, próbując się oswobodzić. To nie były ruchome piaski, ale błoto było dość gęste i gdy wyciągała nogę, usłyszeli głośne mlaśnięcie, spowodowane tym że kalosz po prostu się zassał. - Myślisz, że przewidzieli, że będą tu osoby, które będą kombinować bo nie będą chcieli brać kąpieli błotnej?
Obróciła różdżką w palcach. Zastanawiała się, czy po prostu nie przywołać kamyków, ale w zasadzie jak je miała nazwać? Accio kamień prędzej spowoduje, że dostanie jakimś kamulcem wielkości pięści w głowę.
- No teraz to się popisali - mruknęła do Tristana, zerkając na to, co napisał. - Znasz się na runach? Ja kompletnie nic z tego nie pamiętam.
Przyznała się bez bicia, bo po co miała kłamać? Pominęła tylko zgrabnie fakt, że gdy ktoś próbował jej tłumaczyć coś na temat run, to zwykle przysypiała. Jak na większości zajęć, które kompletnie jej nie interesowały. O, na przykład taka historia magii - tam się nie dało nie zasnąć przecież. Jak ktoś później poruszał ten temat poza salą zajęć, od razu chciało jej się ziewać. Może to był problem na rozwiązanie z jej bezsennością?
- Dobra, przekonajmy się - złapała Tristana za rękę i dała mu znak, żeby dotknął kamienia. Zamknęła oczy, gotując się na kolejny skok, ale... Nic się nie stało. To był zwykły kamień z wyrytą runą. W sumie dziwnie by było, gdyby to był po prostu świstoklik, skoro dopiero co tutaj przybyli. - Warto było spróbować. Dobra, daj mi chwilę.
Sięgnęła po kalosze i tak na wszelki wypadek włożyła je zamiast swoich normalnych butów, bo coś czuła, że nie unikną wdepnięcia w bagno. Dosłowne bagno. Podobnie jak Tristan od razu zauważyła różnicę między tą historyjką, a okolicą. Dopuszczała do siebie myśl, że kiedyś mogło to być jezioro, może nawet piękne i czyste, ale teraz... No cóż. Ale również zastanawiała się, czy to po prostu nie jest coś naprędce wymyślone, bo przecież nie czuli ani nie widzieli w okolicy żadnego ducha. Nie znaczyło to, że takiego tu nie było, ale to chyba raczej mało prawdopodobne. Chociaż nigdy nic nie wiadomo.
- Myślisz, że tych kamieni może być więcej, tylko gdzieś w okolicy? Kolejność sugeruje, że musielibyśmy je jakoś gdzieś ułożyć. Bo chyba nie kazaliby nam sadzić drzew na nowo - zapytała, podchodząc do drugiego drzewa bez zastanowienia, chcąc oświetlić jego pień. Wpadła jednak w jakieś grzęzawisko - tak głębokie, że prawie zakryło wysoką cholewę buta i błoto wlało się do środka. Jeden ruch i zapadnie się niżej i koniec z suchą skarpetą. - Ja pier...
Olivia zachwiała się, machając rękami, by spróbować odzyskać równowagę. Prawie się wywaliła.
- Dobra rada - świeć pod nogi - burknęła, próbując się oswobodzić. To nie były ruchome piaski, ale błoto było dość gęste i gdy wyciągała nogę, usłyszeli głośne mlaśnięcie, spowodowane tym że kalosz po prostu się zassał. - Myślisz, że przewidzieli, że będą tu osoby, które będą kombinować bo nie będą chcieli brać kąpieli błotnej?
Obróciła różdżką w palcach. Zastanawiała się, czy po prostu nie przywołać kamyków, ale w zasadzie jak je miała nazwać? Accio kamień prędzej spowoduje, że dostanie jakimś kamulcem wielkości pięści w głowę.