19.12.2023, 11:50 ✶
Jaki dźwięk wydaje złamane serce?
Darcy nie usłyszał żadnego trzasku, a chyba kiedy coś się łamie - i to na wiele kawałków - to chyba powinny towarzyszyć temu jakieś wrażenia akustyczne?
Cofnął powoli rękę i oparł ją na swoim kolanie, przypatrując się Eunice z niedowierzaniem. Och, jakaś jego część wiedziała, że Malfoy nie zaakceptuje jakiegoś tam Lockharta u boku swojej córki. Ale był naiwny i chyba wierzył, że w najgorszym razie... mają jeszcze czas. Że Eunice dopiero się rozwiodła i Fortinbras poczeka z aranżowaniem kolejnego małżeństwa. Ba, że nauczony doświadczeniem może zechce dać córce czas na to, aby tym razem sama zdecydowała, z kim chce się związać.
Możliwe, że nawet roił sobie, że Eunice ostatecznie wybierze jego.
Było w tym sporo magii Beltane, wciąż płynącej w żyłach, ale też trochę jego własnego charakteru. Trochę obsesyjnego, trochę zazdrosnego, trochę skłonnego do fantazji - i że gdy już moc ogni i kwiaty Beltane pchnęły go ku Eunice, jest w tym coś więcej. Lubił ją w końcu zawsze, nawet jeżeli dotąd nigdy nie patrzył na nią inaczej niż na przyjaciółkę.
- R... rozumiem - wykrztusił w końcu, niepewny, czy chce zacząć na nią krzyczeć, że jest głupia, skoro znowu słucha się ojca, jakby raz nie wystarczył, czy ją objąć i zapewnić, że rozumie, że to nie jej wina, bo wcale nie wydawała się chętna do tego małżeństwa, czy się rozpłakać, czy może zapytać o nazwisko narzeczonego i zaczaić się na niego na jakimś ciemnym rogu, aby walnąć mu w łeb cegłą.
Może powinien po prostu iść skoczyć z jakiegoś mostu.
- Chyba nie będziemy dziś pić wina - powiedział jeszcze cicho, a potem, kiedy Eunice już wyszła, rozbił butelkę o stół.
Darcy nie usłyszał żadnego trzasku, a chyba kiedy coś się łamie - i to na wiele kawałków - to chyba powinny towarzyszyć temu jakieś wrażenia akustyczne?
Cofnął powoli rękę i oparł ją na swoim kolanie, przypatrując się Eunice z niedowierzaniem. Och, jakaś jego część wiedziała, że Malfoy nie zaakceptuje jakiegoś tam Lockharta u boku swojej córki. Ale był naiwny i chyba wierzył, że w najgorszym razie... mają jeszcze czas. Że Eunice dopiero się rozwiodła i Fortinbras poczeka z aranżowaniem kolejnego małżeństwa. Ba, że nauczony doświadczeniem może zechce dać córce czas na to, aby tym razem sama zdecydowała, z kim chce się związać.
Możliwe, że nawet roił sobie, że Eunice ostatecznie wybierze jego.
Było w tym sporo magii Beltane, wciąż płynącej w żyłach, ale też trochę jego własnego charakteru. Trochę obsesyjnego, trochę zazdrosnego, trochę skłonnego do fantazji - i że gdy już moc ogni i kwiaty Beltane pchnęły go ku Eunice, jest w tym coś więcej. Lubił ją w końcu zawsze, nawet jeżeli dotąd nigdy nie patrzył na nią inaczej niż na przyjaciółkę.
- R... rozumiem - wykrztusił w końcu, niepewny, czy chce zacząć na nią krzyczeć, że jest głupia, skoro znowu słucha się ojca, jakby raz nie wystarczył, czy ją objąć i zapewnić, że rozumie, że to nie jej wina, bo wcale nie wydawała się chętna do tego małżeństwa, czy się rozpłakać, czy może zapytać o nazwisko narzeczonego i zaczaić się na niego na jakimś ciemnym rogu, aby walnąć mu w łeb cegłą.
Może powinien po prostu iść skoczyć z jakiegoś mostu.
- Chyba nie będziemy dziś pić wina - powiedział jeszcze cicho, a potem, kiedy Eunice już wyszła, rozbił butelkę o stół.
Koniec sesji