Na chwilę zawiesiła wzrok na Lady, która pomknęła w ramiona Nory wcześniej pękając balony. Avelina jednak tak mocno była zamroczona zmęczeniem, że nawet nie miała ochoty reagować w większym stopniu na takie ekscesy. Cieszyła się jednak, że kotka bezpiecznie wylądowała w ramionach Norki, tam zapewne poczuła się bezpiecznie. Od wianka z lawendą na głowie poczuła przypływ delikatnego szczęścia. Może ten dzień nie zakończy się tak okropnie jak zaczął?
– Wyślemy do cioci list, na pewno będzie wtedy spokojniejsza, ale przymuszać nie będę. – uśmiechała się lekko, blado, ale czuła się przyjemnie będąc wśród przyjaciół. – Chociaż wino może być przeciwnego zdania – zachichotała cicho.
– Porozmawiam z Olivia, moją partnerką w zbrodni – zażartowała oczywiście. Nie miała w planach nikogo mordować, ani krzywdzić. – I odezwiemy się do was to może wybierzemy się razem na kilka dni do Doliny, aby wszystkiego dopilnować. Teraz jednak nie jestem w stanie o tym myśleć, bo jestem odrobinę zmęczona – mówiła zdecydowanie wolno, mrukliwiej niż zwykle, nie była dobrą aktorką, aby ukrywać swoje zmęczenie w nieskończoność. Tak, tylko odrobinę zmęczona. Nie wiedziała, czy chciała okłamać wujka, czy tylko siebie, ze wcale nie jest tak źle jak się czuła.
– Dzisiaj miałam bardzo intensywny dzień po prostu i jestem okropnie zmęczona. Muszę się trochę rozruszać, zjeść słodkości i wszystko będzie dobrze. Nie martw się wujku – złapała na krótko jego dłoń, aby dać mu znać, że wszystko jest w porządku, że nie musi się martwić, bo nie musiał prawda? Wcale nie naraża aż tak życia.
Prawda, miesza się w relacje bez happy endu. Prawda, była dzisiaj na statku widmo. Prawda, dowiedziała się, że osoba, którą kochała spodziewa się kolejnego dziecka. To łamało jej serce, ale musiała sobie z takimi rzeczami radzić sama, a i tak miała wokół sporo osób, które gotowe były jej pomóc. Nie chciała do tego też mieszać swojego wujka. Byli na urodzinach Nory, powinni się bawić i celebrować ten cudowny dzień.
– Nie mam pojęcia, możemy podejść do reszty i zapytać – wskazała głową resztę zebranych tu osób. Widziała jak dyskutują niedaleko. – Są tam ciastka z kwiatkami, możemy się poczęstować – podniosła się z miejsca i starając się wujka zachęcić uśmiechem podeszła do Erika, Patricka i Thomasa. Powiedziała krótkie Hej i chwyciła za jedno z ciastek z kwiatkiem. Każdy kto znał Avelinę wiedział, że raczej się nie odzywa, zwykle milczy, czasami zapomina, że w ogóle potrafi mówić. Nie raz na imprezach Longbottomów ratował ją Erik przed stopieniem się w całość ze ścianą bądź lampą w rogu. W ostatnim czasie odrobinę się zmieniła, stała się odważniejsza, dlatego postanowiła przywitać się z resztą gości swojej kuzynki. Patricka jedynie kojarzyła, ale raczej go nie znała.
!ciastko z kwiatkiem