Wyjaśnił ze spokojem Laurence, mając nadzieję, że Chester jest świadom tego, że cały czas mówią mu oboje z Rodolphusem, w jak krytycznym stanie ją znaleźli. Teleportacja nie wchodziła w grę. Czekanie na pomoc z odpowiedniego miejsca, mogło być za późno dla rannej. Musiał działać natychmiast. Czy on ma mu jeszcze dodać, że zmuszony był użycia magii, w celu ratowania ludzkiego życia? Zadziałał jako uzdrowiciel. Dla mugoli jest znany w Dolinie Godryka jako lekarz po sąsiedzku. Czy jakoś tak.
W przypadku listy nazwisk i adresów, Laurence przyjął do wiadomości i przygotuje mu taką rozpiskę.
- Jeszcze dzisiaj dostaniesz.
Potwierdził. Zajmie się tym pewnie zaraz jak wróci do swojego biura. Dodatkowa robota mu się zrobiła przez to całe wydarzenie.
Starszy Lestrange nie wiedział, że jego kuzyn miał mieć dzisiaj wolne. Nie znał grafiku wszystkich pracowników, a skupiał tylko na swoim wydziale. Wyłapał też jego porozumiewawcze spojrzenie i nie odniósł się do jego poprawnych słów, zdradzając, że pierwszy odnalazł kobietę. Szczegół. Lecz prawda. Jedyną osobą jaka przed Rodolphusem mogła jeszcze tę kobietę widzieć to napastnik. Skoro nikt inny nie reagował na jej potrzebę udzielenia pomocy.
Uzdrowiciel nie potrzebował pochwał. Zrobił co uważał za słuszne, ratując ludzie życie, niezależnie od tego jakie jest jego pochodzenie. Jakiej jest krwi. Obowiązek zawodowy. Nawet, jeżeli jego nastawienie względem mugoli i mugolaków było średnio podobne do każdego czystokrwistego czarodzieja.
- Dostaniesz konkretne informacje o jej stanie zdrowia, jeżeli coś się zmieni.Zapewnił Rookwooda ze spokojem. Dostanie informacje, jeżeli stan zdrowia kobiety się poprawi i czy poczynione zostaną czynności przetransportowania jej do innego miejsca medycznego, przeznaczonego dla czarodziei. Po prostu auror też musi być cierpliwy. Nie wszystko da się od razu załatwić. Potrzebują także ustalenie jej pochodzenia. Kobiety Laurence nie kojarzył. Mimo iż przedstawiła mu się jako Anne Millan, mogła nie mieszkać w Dolinie. Znalazła się przypadkiem? Może pracuje? Może ma tutaj rodzinę? Może z kimś się spotkała albo miała spotkać? Opcji i domysłów było znacznie wiele.
Skoro Rookwood postanowił ruszyć się w końcu na miejsce zbrodni, Laurence mógł wrócić do swojego biura.
- Gdybyś czegoś potrzebował, będę u siebie w biurze.
Poinformował na wszelki wypadek. O ile nie wypadnie mu jakieś spotkanie, lub szef osobiście go gdzieś nie wyśle.
Kuzynowi skinął głową w porozumieniu i życzyłby mu powodzenia i cierpliwości, wracając znów na miejsce zbrodni. Może skończy się to tym, że wskaże miejsce i będzie wolny do końca dnia.
Tymczasem, jeżeli nie było więcej spraw i pytań do starszego Lestrange’a, czarodziej opuścił biuro aurorów i udał się na wyższe piętro, gdzie znajdował się Departament Magicznych Wypadków i Katastrof. Nim wszedł do swojego biura, udał do pomieszczenia, gdzie przebywali uzdrowiciele i poprosił jednego z nich, aby udał się pod wskazany adres kliniki do Doliny Godryka, w celu pozyskania informacji na temat stanu zdrowia poszkodowanej dzisiaj kobiety. Wyjaśnił mu w skrócie co się wydarzyło, aby miał jakiś pogląd na sytuację. I żeby jeszcze dzisiaj, wrócił z jakimiś informacjami.