Pomimo tych dziwnych okoliczności na poznanie się, Leon starał się dopasować do zaistniałej sytuacji. Nie było z niej dobrego wyjścia. Za późno było na wycofanie się i udawanie, że nic takiego nie miało miejsca. Leon wyciągnie z zaistniałej sytuacji odpowiednie wnioski i na przyszłość będzie podchodzić z rozwagą do kolejnych przypadkowych spotkań z tym właśnie uczniem, starając się unikać podobnych sytuacji ze swoim udziałem.
— Postanowiłem iść w tę stronę zamiast wycofać się. — Przyznał z ciężkim westchnięciem. Po tym jak Prewett zdecydował się podążyć w stronę jednego z pryszniców można byłoby zakończyć tę całą sprawę. Jednak z ust blondyna padło pytanie, którego się nie spodziewał. Najchętniej uchyliłby się od odpowiedzi na nie. — Pozostali uczniowie, którzy korzystają z pryszniców w tym samym czasie co ja, nie zachowują się w... ten sposób. — Starał się jak najdokładniej oddać to, o co mu chodzi w tym momencie. Od pierwszego dnia swojego pobytu w tym zamku zdążył przyzwyczaić się do pewnego braku prywatności, którym mógł się cieszyć w domu rodzinnym. Istotą problemu było nieprzyzwoite zachowanie Prewetta. Postrzegał go swoją miarą, patrząc przez pryzmat odebranego wychowania. Jednocześnie sam odkrywał siebie, w swoim tempie. Nie zamierzał się z tym śpieszyć.
— Nie mam żadnego interesu w okłamywaniu cię. — Powiedział mu szczerą prawdę. Opowieści o duchach uważał za fascynujące i z tego względu chętnie je poznawał, jeśli tylko nieumarli rezydenci Hogwartu byli skłonni podzielić się z nimi swoją przeszłością. Jednocześnie im bardzo współczuł, że nie dopełnili wszystkich spraw za życia i przez to nie odeszli z tego świata do Limba. Doskonale wiedział, że ludzie nie lubili poruszać takich tematów.— Mama mówi, że śmierć również jest elementem życia i nie należy się jej obawiać, jeśli żyło się właściwie. — Powtórzył słowa swojej matki, będącej znaną i zatrudnioną w tej szkole wróżbitką, jak i spirytystką. Starał się pozostawać w przyjaźni z większością duchów, do których odnosił się z szacunkiem i empatią. Starał się okazywać je także duchom, za którymi nie przepadał.
— To tylko jedna z opcji... aczkolwiek może nikt nigdy o to nie zapytał Marthy z innych powodów. — Zdaniem Leona unikanie rozmowy o najgorszych momentach w swoim życiu nie sprawiało, że one nie miały miejsca. Należało temu sprostać. Martha była za swojego życia uczennicą, jedną z wielu, które rodzice posłali do tej szkoły i umarła w tych murach. Troska o własne bezpieczeństwo była istotna. On miał je na uwadze. W obliczu zagrożenia stanie się doskonałą ofiarą.
— Tego raczej się nie dowiemy. Wolałbym aby taki wypadek mi się nie przytrafił. — Gdyby posiadał taką wiedzę to może wiedziałby czego unikać i jak zwiększyć swoje szanse na przetrwanie tak aby doczekać ukończenia edukacji w Hogwarcie. — Na szczęście nie lubię się gniewać na kogoś. — Zaczerpnął powietrza kilka razy, powoli wypuszczając je dla przywrócenia sobie spokoju ducha. Znacznie trudniej będzie zapanować mu na odczuwanym przez siebie poczuciem wstydu.
Powinien sam zdjąć z siebie szkolne szaty i samemu wejść pod jeden z dostępnych tutaj pryszniców. Po to tutaj przyszedł i jego plany nie uległy zmianie. Pojawiła się drobna przeszkoda - dobrze mu znany metaliczny posmak w ustach. Zamiast skierować się w stronę pryszniców, postanowił podejść do jednej z umywalek. W lustrze mógł dojrzeć swoją sylwetkę. Odkręcił zimną wodę po to aby zamoczyć w niej materiałową chusteczkę i przyłożyć ją do grzbietu nosa. Pochylił się nieznacznie nad umywalką, wspierając się na niej lewą ręką. Nie chciał aby ktokolwiek zastał go w takiej sytuacji.