Może i dolegliwości żołądkowe były chwilowe, to jednak i tak Tristan był zatroskany o jej stan zdrowia, chcąc mieć pewność, że na pewno jest wszystko dobrze. Nie wiedział tylko, czy gdyby sytuacja się pogorszyła, dałoby radę przerwać całe uczestnictwo w zabawie. Nie znał zasad, regulaminu, cokolwiek to było. Te wszystkie informacje posiadała Olivia. Będzie musiał później od niej wyciągnąć najważniejsze sprawy, jeżeli mają jakoś przetrwać ten dzień. Dwa dni. Dlatego chciała, aby miał dwa dni wolne. Czyżby dopiero jutro mieli wrócić do Londynu?
Na pytanie o runy, skinął głową potwierdzająco. Znał się. Dla mugolaka takie poznawanie świata magicznego było czymś fascynującym. Nic dziwnego, że Tristan bardzo dobrze sobie radził i uważnym był uczniem. Nie przysypiał na historii magii. Tak i starożytne runy wręcz pochłaniał. Ich znajomość mogłaby mu się także przydać w biznesie jaki planował w przyszłości samodzielnie poprowadzić. O ile mu się uda.
Skoro nie mieli pewności co do odnalezionego karmienia, postanowili spróbować dotknąć go tak, jak w przypadku zapalniczki. Kiedy z Oliwią chwycili się za ręce, Tristan dotknął kamienia, biorąc go w dłoń. Lecz o dziwo nic się nie stało. Mógł sobie ów kamyk pooglądać pod światłem różdżki, trzymanej wciąż w zębach. Puścił przyjaciółkę i wziął w dłoń na powrót swoją różdżkę, oświetlając runiczny kamień. Wtedy Quirke postanowiła skorzystać z okazji, aby przebrać buty. W sumie, swoje też powinien. Westchnął i także uczynił to samo. Zdjął plecak, wyjął swoje kalosze a wcześniej trzymany kamień, schował do kieszeni spodni, aby mu się nie zgubił. Przebrał obuwie i swoje sportowe schował do plecaka. Zapiął i założył z powrotem na plecy. Na powrót mogli wrócić do rozwiązywania zagadki.
Olivia myśl miała dobrą. Jeżeli takich kamieni było więcej i zasadą było ułożenie ich w odpowiedniej kolejności pod odpowiednim drzewem, powinni zaliczyć. Tristan nie zdążył w jakikolwiek sposób jej udzielić odpowiedzi, gdyż dziewczyna ruszyła przed siebie, gdzie jej noga ugrzęzła gdzieś. Od razu podszedł bliżej, aby ją chwycić za ramię. Oświetlił różdżką pod jej nogami, aby zobaczyć w co wdepnęła. Stanął dość blisko, aby mogła się go podeprzeć i wyjść z tego bagna. Nawet użyczył jej swojej siły, aby pomóc jej się wydostać. Choć w spojrzeniu jego mogła odczytać, aby uważała. Teren nie jest stabilny.
Na jej pytanie, wzruszył ramionami. Co miało być odpowiedzią na słowa "nie wiem". Jeżeli jeden problem mieli z głowy. Można było przejść do kolejnego.
Gdzie są pozostałe kamienie? Świecić pod nogami. Analizował szybko i zaczął przesuwać oświetloną różdżką pod każde drzewo. Jeżeli tam były kamienie, to trzeba będzie po nie podejść. Wyjął z kieszeni ten, który znaleziony został chwilę temu i przyjrzał mu się. Po czym skierował różdżkę na drzewa, aby odszukać ten sam symbol.
Chyba odnalazł. Poświecił sobie na kamień, na drzewo, na kamień, na drzewo i spojrzał na Olivię. Schował kamień do kieszeni i postanowił w tym momencie użyć języka migowego.
Poczekał, aż się upewni że go zrozumiała. Dopiero wtedy, postanowił przejść do działania. Stawiał kroki ostrożnie. Jeżeli zauważył, że stopa mu się zapada, wycofał i postawił w innym miejscu. Było dobrze. Wyjął kamień z kieszeni, oświetlając sobie drogę. Niestety zahaczył chyba o coś wystającego i upadł na kolano, brudząc sobie przy tym trochę spodnie. Na twarzy wymalowało mu się tak zwane niezadowolenie ubrudzenia odzieży, ale na szczęście wziął coś na przebranie. No ale trudno. Przyłożył kamień do drzewa, które miało ten sam symbol aby sprawdzić, czy coś się zmieni. Coś się stanie? Próbował się przy tym wyplątać nogą z jakiegoś korzenia lub pnączy roślinnych. W cokolwiek wlazł.