21.12.2023, 09:03 ✶
- Cudownie, skoro znasz się na runach, to co one oznaczają? Może w tym tkwi rozwiązanie zagadki? - zastanowiła się głośno, z wdzięcznością przyjmując jego pomoc. Doceniała to, że był blisko i nawet jak wpadała w kałuże, z którymi by sobie poradziła bez problemu, to oferował pomoc. Gorzej, że nie musiał używać słów czy migać lub pisać, żeby przekazać jej, żeby uważała. Wystarczyło że się spojrzał, przekrzywił głowę, lekko uniósł brwi. No przecież nie była dzieckiem, wiedziała, że ma uważać, chyba sama nawet to mówiła, chociaż nie wprost. To, że czasem o tym zapominała, nie miało nic do rzeczy. Olivia wzruszyła więc ramionami, jakby chciała mu pokazać, że nic się nie stało, niech da spokój. Ale będzie tym razem świecić sobie pod nogi.
Zamierzała podejść do kolejnego drzewa, ale wtedy Tristan przekazał jej, żeby obserwowała otoczenie. Z początku nie zrozumiała, co miał na myśli. Miała stać na czatach? Obserwować czy nic lub nikt do nich nie podchodzi? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyłałby uczestników zabawy w niebezpieczne miejsce, prawda? No, przynajmniej nie w takim stopniu niebezpieczne. Ale dobrze, zrobiła tylko kilka kroków po stabilnym gruncie i poświeciła sobie pod nogi. Może coś zauważy.
- Wszystko w porządku? - zapytała, gdy usłyszała że ten się potknął. A przecież sam przed chwilą posyłał jej miny, żeby uważała! Nie przyznałaby mu się do tego nigdy, ale odczuła lekką satysfakcję. Może jednak miała w sobie więcej z dziecka, niż zakładała. Ale to wyłącznie dlatego, że widziała, że nic mu się nie stało. - Potem się tym zajmiemy, bo coś czuję, że czeka nas błotna kąpiel. Wiesz, że podobno to dobrze robi na cerę?
Zagadnęła, powracając wzrokiem do ziemi. Szybko jednak doszła do wniosku, że stanie w miejscu nie ma sensu - zrobiła więc kilka ostrożnych kroków w stronę kolejnego drzewa.
Tristan z kolei przyłożył kamień z runą do drzewa z tym samym symbolem. Obie identyczne runy zajaśniały lekko bladym, zimnym blaskiem, dużo słabszym niż to z ich różdżek. Kamień zadrżał odczuwalnie w dłoni mężczyzny, a potem wystrzelił nagle z jego uchwytu i dopasował się do jednego z wielu wgłębień na korze drzewa.
- Ooo, tu jest kolejny! - Olivia kucnęła, by sięgnąć po kamień. Też miał runę, ale ktoś się postarał, by ukryć go wśród podobnych kamyczków. Były mniej lub bardziej podobne, ale ten ktoś najwyraźniej nie był skończoną świnią, bo nie zdecydował się odwrócić go tak, by ukryć znak na powierzchni. Wtedy mogliby szukać i szukać. Quirke zerknęła na to, co robił jej towarzysz i uśmiechnęła się, widząc kamień w korze. Nadal lśnił lekkim blaskiem. - A więc chodzi o dopasowanie do tego samego znaku na drzewie? To w sumie proste.
Powiedziała, szukając drzewa z runą odpowiadającą tej na kamieniu, który trzymała. Było tuż obok, więc bardzo ostrożnie przeszła nad korzeniami, nogą macając podłoże, by znowu w nic nie wdepnąć. Gdy dotknęła kamykiem pnia, stało się dokładnie to samo, co przed chwilą - runy rozjaśniały lekko, a potem kamień sam ulokował się w pniu.
Mieli 2 z 5. Pozostałe 3 drzewa były dość daleko od siebie, ale Olivia już kucała i szukała w okolicy drzewa kolejnego kamienia, nie zwracając uwagi na to, że z bajorka dobiegło ciche bulp. Już sięgała po kolejną zdobycz, nie przejmując się tym, że całe ręce miała w błocie. Najwyraźniej ona nie miała żadnych oporów, by się uświnić.
- Mam kolejny. Szukaj pod drzewami! - kolejne bulp było już głośniejsze, z powierzchni bajorka wydobył się nawet brązowy, błotny bąbel.
Zamierzała podejść do kolejnego drzewa, ale wtedy Tristan przekazał jej, żeby obserwowała otoczenie. Z początku nie zrozumiała, co miał na myśli. Miała stać na czatach? Obserwować czy nic lub nikt do nich nie podchodzi? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyłałby uczestników zabawy w niebezpieczne miejsce, prawda? No, przynajmniej nie w takim stopniu niebezpieczne. Ale dobrze, zrobiła tylko kilka kroków po stabilnym gruncie i poświeciła sobie pod nogi. Może coś zauważy.
- Wszystko w porządku? - zapytała, gdy usłyszała że ten się potknął. A przecież sam przed chwilą posyłał jej miny, żeby uważała! Nie przyznałaby mu się do tego nigdy, ale odczuła lekką satysfakcję. Może jednak miała w sobie więcej z dziecka, niż zakładała. Ale to wyłącznie dlatego, że widziała, że nic mu się nie stało. - Potem się tym zajmiemy, bo coś czuję, że czeka nas błotna kąpiel. Wiesz, że podobno to dobrze robi na cerę?
Zagadnęła, powracając wzrokiem do ziemi. Szybko jednak doszła do wniosku, że stanie w miejscu nie ma sensu - zrobiła więc kilka ostrożnych kroków w stronę kolejnego drzewa.
Tristan z kolei przyłożył kamień z runą do drzewa z tym samym symbolem. Obie identyczne runy zajaśniały lekko bladym, zimnym blaskiem, dużo słabszym niż to z ich różdżek. Kamień zadrżał odczuwalnie w dłoni mężczyzny, a potem wystrzelił nagle z jego uchwytu i dopasował się do jednego z wielu wgłębień na korze drzewa.
- Ooo, tu jest kolejny! - Olivia kucnęła, by sięgnąć po kamień. Też miał runę, ale ktoś się postarał, by ukryć go wśród podobnych kamyczków. Były mniej lub bardziej podobne, ale ten ktoś najwyraźniej nie był skończoną świnią, bo nie zdecydował się odwrócić go tak, by ukryć znak na powierzchni. Wtedy mogliby szukać i szukać. Quirke zerknęła na to, co robił jej towarzysz i uśmiechnęła się, widząc kamień w korze. Nadal lśnił lekkim blaskiem. - A więc chodzi o dopasowanie do tego samego znaku na drzewie? To w sumie proste.
Powiedziała, szukając drzewa z runą odpowiadającą tej na kamieniu, który trzymała. Było tuż obok, więc bardzo ostrożnie przeszła nad korzeniami, nogą macając podłoże, by znowu w nic nie wdepnąć. Gdy dotknęła kamykiem pnia, stało się dokładnie to samo, co przed chwilą - runy rozjaśniały lekko, a potem kamień sam ulokował się w pniu.
Mieli 2 z 5. Pozostałe 3 drzewa były dość daleko od siebie, ale Olivia już kucała i szukała w okolicy drzewa kolejnego kamienia, nie zwracając uwagi na to, że z bajorka dobiegło ciche bulp. Już sięgała po kolejną zdobycz, nie przejmując się tym, że całe ręce miała w błocie. Najwyraźniej ona nie miała żadnych oporów, by się uświnić.
- Mam kolejny. Szukaj pod drzewami! - kolejne bulp było już głośniejsze, z powierzchni bajorka wydobył się nawet brązowy, błotny bąbel.