21.12.2023, 23:17 ✶
Zdecydowanie Olivia nie znała znaczenia wszystkich run. Znała zaledwie podstawy - sama przecież wręczyła Tristanowi maleńką otwieraną kopertę z wyrytą runą na metalowej karteczce. Cośtam ze szkoły pamiętała, może nie za wiele, ale coś w jej głowie zostało.
Nic nie wskazywało na to, że popełnili błąd - dwa drzewa, dwa bulgoty, tylko tyle. Żadnego ognia piekielnego, żadnego trzęsienia ziemi, żadnych więcej innych odgłosów. Zresztą: Olivia już przyskakiwała do kolejnego drzewa, już wyciągała kolejny kamień z błota i już przykładała go do kory. Naprawdę łatwo je było znaleźć, te kamienie, każdy leżał pod drzewem, z tym że nie pod tym, do którego należał. Trzeba było się trochę nachodzić, żeby odnaleźć to właściwe, by potem wrócić do tego, przy którym było się przed chwilą. Olivia już przykładała kolejny kamień do drzewa, runy ponownie zalśniły, w bajorku ponownie rozległ się bulgot. Tym razem jednak zwrócił on uwagę Olivii, która obejrzała się w stronę ex-jeziorka.
- A tam co się dzieje? - zapytała, najpierw biorąc kolejny - czwarty już - kamień, by zrobić kilka kroków po własnych śladach. Ten teren był bezpieczny, na pewno się nie zapadnie, tak jak kilka chwil temu. Stanęła obok Tristana i uniosła brwi, wpatrując się w teraz już spokojną taflę. Kolejny bąbel się nie pojawił, więc Quirke zerknęła na mężczyznę i wzruszyła ramionami. - Myślisz, że to jakoś połączone? Z tymi runami. Mamy już trzy, włóżmy pozostałe, tu jest czwarty, przy ostatnim drzewie pewnie będzie ostatni.
Olivia trzymała kamień z napisem radość, brakowało im jeszcze kamienia z miłością. Quirke poklepała mężczyznę po ramieniu i posłała mu uśmiech. Nic się nie stanie.
Włożyła czwarty kamień, podniosła piąty. Wróciła do pierwszego drzewa i z ekscytacją dotknęła ostatnim kamieniem pnia. Runy rozbłysły niebieskim, bladym światłem. Olivia zrobiła kilka kroków w tył, a potem rozejrzała się.
- Chyba źle coś zrobiliśmy - powiedziała, drapiąc się po głowie.
A potem kamienie nagle zadrżały, wszystkie naraz i spadły z pni tracąc blask, a bajorko zaczęło bulgotać. Bulgotało coraz mocniej i mocniej, aż w końcu bąble wybuchły błotem, które obryzgało i Olivię, i Tristana. Nie jakoś mocno, ale stało się to, czego Tristan się obawiał - może i błotne kąpiele były dobre na cerę, ale brudziły ubrania.
- Ach, kurwa! - Quirke starła błoto z twarzy. Chwilę tak stała, patrząc na taflę, która na powrót się uspokoiła, a potem zaczęła się śmiać. Machnęła różdżką, zmywając z siebie i Tristana brud. - Przepraszam, pospieszyłam się. Nic ci nie jest? Chyba dobrze myśleliśmy, ale czegoś w tej układance zabrakło.
Nic nie wskazywało na to, że popełnili błąd - dwa drzewa, dwa bulgoty, tylko tyle. Żadnego ognia piekielnego, żadnego trzęsienia ziemi, żadnych więcej innych odgłosów. Zresztą: Olivia już przyskakiwała do kolejnego drzewa, już wyciągała kolejny kamień z błota i już przykładała go do kory. Naprawdę łatwo je było znaleźć, te kamienie, każdy leżał pod drzewem, z tym że nie pod tym, do którego należał. Trzeba było się trochę nachodzić, żeby odnaleźć to właściwe, by potem wrócić do tego, przy którym było się przed chwilą. Olivia już przykładała kolejny kamień do drzewa, runy ponownie zalśniły, w bajorku ponownie rozległ się bulgot. Tym razem jednak zwrócił on uwagę Olivii, która obejrzała się w stronę ex-jeziorka.
- A tam co się dzieje? - zapytała, najpierw biorąc kolejny - czwarty już - kamień, by zrobić kilka kroków po własnych śladach. Ten teren był bezpieczny, na pewno się nie zapadnie, tak jak kilka chwil temu. Stanęła obok Tristana i uniosła brwi, wpatrując się w teraz już spokojną taflę. Kolejny bąbel się nie pojawił, więc Quirke zerknęła na mężczyznę i wzruszyła ramionami. - Myślisz, że to jakoś połączone? Z tymi runami. Mamy już trzy, włóżmy pozostałe, tu jest czwarty, przy ostatnim drzewie pewnie będzie ostatni.
Olivia trzymała kamień z napisem radość, brakowało im jeszcze kamienia z miłością. Quirke poklepała mężczyznę po ramieniu i posłała mu uśmiech. Nic się nie stanie.
Włożyła czwarty kamień, podniosła piąty. Wróciła do pierwszego drzewa i z ekscytacją dotknęła ostatnim kamieniem pnia. Runy rozbłysły niebieskim, bladym światłem. Olivia zrobiła kilka kroków w tył, a potem rozejrzała się.
- Chyba źle coś zrobiliśmy - powiedziała, drapiąc się po głowie.
A potem kamienie nagle zadrżały, wszystkie naraz i spadły z pni tracąc blask, a bajorko zaczęło bulgotać. Bulgotało coraz mocniej i mocniej, aż w końcu bąble wybuchły błotem, które obryzgało i Olivię, i Tristana. Nie jakoś mocno, ale stało się to, czego Tristan się obawiał - może i błotne kąpiele były dobre na cerę, ale brudziły ubrania.
- Ach, kurwa! - Quirke starła błoto z twarzy. Chwilę tak stała, patrząc na taflę, która na powrót się uspokoiła, a potem zaczęła się śmiać. Machnęła różdżką, zmywając z siebie i Tristana brud. - Przepraszam, pospieszyłam się. Nic ci nie jest? Chyba dobrze myśleliśmy, ale czegoś w tej układance zabrakło.