Poprzednim razem szczęście mu sprzyjało i udało mu się wygrać średnią maskotkę. Tym razem było inaczej i musiał okazać się wybrańcem Fortuny (choć to była też kwestia własnej zręczności i celności) i wygrał największą maskotkę, od której podobno drętwiały ręce od noszenia jej. Przyjdzie mu się o tym przekonać, gdyż nie zamierzał rezygnować ze swojej nagrody. Podczas pierwszej rundy jako nagrodę wybrał sobie średniego jednorożca. Przy wyborze nagrody kierował się tym, że ta maskotka będzie służyć mu jako poduszka i jak początkowo nie miał zamiaru wybrać psidwaka, tak po rozważeniu wszystkich opcji zdecydował się właśnie na niego.
Postanowił odejść od tego stoiska, z niemałym trudem taszcząc obie swoje nagrody i poczekać nieopodal na swojego brata. Nie przejść więcej, niż kilka kroków kiedy usłyszał za sobą cienki, piskliwy głosik. Postanowił postawić większego pluszaka na trawie i oprzeć się o niego, po czym uśmiechnął się promiennie, z dołeczkami w policzkach, do otaczającego ich tłumu przekrzykujących się czarodziejów. Musiał uważać na to, aby nie stratowali oni jego nagrody. Byłaby to niepowetowana strata.
— Tak, to ja. Proszę się nie przepychać. — Pomimo, że jest tutaj prywatnie to nie zamierzał odmawiać swoim fanom. Rozdawał każdemu swoje autografy. Spełnił również prośbę chłopca o podpisanie się na rękawie koszuli tego chłopca. Nie wypadało odmawiać, nawet ku rozpaczy jego matki. Ochoczo pozował do wszystkich zdjęć, wymieniał uściski dłoni czy po prostu wdawał się w krótkie rozmowy ze swoimi fanami.
Nie zignorował również obecności przedstawiciela mediów branżowych, w tym przypadku dziennikarza dwutygodnika Złoty znicz i redakcji Czarownicy. Liczył na to, że wykonane przez nich zdjęcia przedstawią go w korzystnym świetle. Przekazaną mu wizytówkę schował do wewnętrznej kieszeni marynarki. Nie podawał swoich prywatnych adresów do korespondencji, dlatego tamta młoda czarownica dostała od niego służbowy. Zawsze odpowiadał na listy swoich wielbicielek, jeśli trafiły pod ten adres. Po spędzeniu wystarczająco dużo czasu z fanami i fankami oraz w otoczeniu prasy Philip zdecydował się opuścić teren, na którym odbywał się sabat, nie zapominając o swoich obu nagrodach.