23.12.2023, 16:52 ✶
Wieczór powolnie zmierzał ku swojej kulminacji. Przeciągłe spojrzenia i prowadzone entuzjastycznie rozmowy, z pomocą pitego trunku przerodziły się w intensywny taniec dotyku, szybszych oddechów i przechodzących po skórze dreszczy.
Elliott nie mógł się powstrzymać od myśli, że Castielowi musiało ulżyć, gdy ściągał z niego szlafrok. Jakkolwiek pysznie by to nie brzmiało, głównie chodziło o fakt, że Flint wydawał się prowadzić jakąś personalną batalię z tą częścią garderoby. Po tej myśli niewiele, co przyszło do głowy Malfoya można było zakotwiczyć w porcie logiki. Poddał się doznaniom i gorącu, aby dotrzeć do wyczekiwanej przyjemności. Pomimo wyrachowania, miał swoje słabości, a fakt, że te najczęściej były młodymi, przystojnymi mężczyznami nie był przypadkiem.
Bezsenność męczyła go od najmłodszych lat, a wieczorem miał ręce i myśli zajęte czymś innym, tak więc eliksiru pozwalającego mu zmrużyć oczy nie zażył. O brzasku wymsknął się z pościeli, z wytrenowaną zwinnością pilnując, aby druga osoba nie otworzyła powiek nawet na minimetr. Nim słońce zachwyciło Londyn całą swoją okazałością, jeszcze niedawno rozchylające się w przypływie przyjemności chwili usta Malfoya wyszeptały słowa znanej inkantacji.
Castiel miał nie pamiętać niczego z ich fizycznego uniesienia - Malfoy nawet nie mrugnął, chowając różdżkę do klapy tak poturbowanego oceniającym spojrzeniem Flinta szlafroka. Zamknął za sobą drzwi gościnnej sypialni i, nie czując wyrzutów sumienia, postanowił wypić poranną filiżankę herbaty.
Elliott nie mógł się powstrzymać od myśli, że Castielowi musiało ulżyć, gdy ściągał z niego szlafrok. Jakkolwiek pysznie by to nie brzmiało, głównie chodziło o fakt, że Flint wydawał się prowadzić jakąś personalną batalię z tą częścią garderoby. Po tej myśli niewiele, co przyszło do głowy Malfoya można było zakotwiczyć w porcie logiki. Poddał się doznaniom i gorącu, aby dotrzeć do wyczekiwanej przyjemności. Pomimo wyrachowania, miał swoje słabości, a fakt, że te najczęściej były młodymi, przystojnymi mężczyznami nie był przypadkiem.
Bezsenność męczyła go od najmłodszych lat, a wieczorem miał ręce i myśli zajęte czymś innym, tak więc eliksiru pozwalającego mu zmrużyć oczy nie zażył. O brzasku wymsknął się z pościeli, z wytrenowaną zwinnością pilnując, aby druga osoba nie otworzyła powiek nawet na minimetr. Nim słońce zachwyciło Londyn całą swoją okazałością, jeszcze niedawno rozchylające się w przypływie przyjemności chwili usta Malfoya wyszeptały słowa znanej inkantacji.
Castiel miał nie pamiętać niczego z ich fizycznego uniesienia - Malfoy nawet nie mrugnął, chowając różdżkę do klapy tak poturbowanego oceniającym spojrzeniem Flinta szlafroka. Zamknął za sobą drzwi gościnnej sypialni i, nie czując wyrzutów sumienia, postanowił wypić poranną filiżankę herbaty.
Koniec sesji
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦