Sebastianowi nie podobało się to, że ten mężczyzna buduje swoją karierę na osiągnięciach jego matki. Nie zamierzał wnikać w ich sprawy i odbyć poważną rozmowę z tą kobietą. Jedynie trzymał rękę na pulsie aby w razie potrzeby samemu rozmówić się z tym szczurem. Jeśli nie przekonałoby go jego słowa, to użyłby magii albo własnych pięści.
— Gdyby to ode mnie zależało to dawno bym go pogonił i zadbał o to, aby nie przekroczył progu naszej posiadłości. — Zwierzył się z tego, jak chciałby rozprawić się z tym mężczyzną. Odsunięcie go nie stanowiło dla niego problemu, jednak to nie obyło się bez konsekwencji ze strony swojej matki. — Tym razem padło na Indie. Z tego co wiem to udadzą się do Sanchi. — Odpowiedział Theonowi na pytanie o wybraną przez matkę destynację. Jako dziecko i niepełnoletni czarodziej z zapartym tchem słuchał opowieści swojej matki o tych wszystkich wyprawach archeologicznych. Z biegiem lat to uległo zmianie - spowszedniało mu to.
— Czego dotyczył tym razem ten wyjec? — Zawtórował ciężkim westchnięciem swojemu bratankowi. Zaczął się zastanawiać, czy ten list nie miał związku z tą różnicą zdań, jaka wywiązała się między Theonem a jego babcią. On otrzymywał wyjce jak był uczniem Hogwartu. Jako ojciec starał się unikać wysyłania tego rodzaju listów swoim dzieciom za każdym razem, gdy otrzymywał list od opiekuna ich domu informujący go o tym, co tym razem przeskrobały. — Jeśli znowu waszej różnicy zdań odnośnie wykonywania przez ciebie pracy na rzecz Ministerstwa Magii to z pewnością wiesz, że ona chce dla ciebie dobrze - przede wszystkim twojego bezpieczeństwa. Jak my wszyscy. Obrane przez nią metody osiągają odwrotny skutek od zamierzonego. Ten problem sam nie zniknie, a żadne z was nie chce ustąpić. — W tym konflikcie Sebastian czuł się niczym między młotem a kowadłem. Nie powinien jednoznacznie popierać swojej matki ani swojego bratanka. Mając na uwadze jego bezpieczeństwo i pragnienie uniknięcia kolejnej tragedii w rodzinie wolał aby Theon zrezygnował z pracy w Ministerstwie. To jednak musiała być jego decyzja. Liczył, że on ją podejmie. Pozostawał przeciwny wywieraniu na niego nacisków. Stosowanie uników nie pozwalało na rozwiązanie problemu.
— Powinieneś częściej nas odwiedzać. Do Banku Gringotta, w którym pracuję, masz całkiem blisko z Ministerstwa. — On również stęsknił się za swoim bratankiem. Przypomniał mu o tym, że zawsze może odwiedzić go w czasie przerwy od pracy. — Opowiesz mi? Chętnie o tym posłucham. — Skoro dużo się działo u Theona to chciał się o tym dowiedzieć. Może oprócz pracy opowie swojemu wujowi o tym, czy spotyka się z jakąś dziewczyną.
— Nie jestem w stanie tego przewidzieć. — Odparł na pytanie młodszego mężczyzny, którego nadzieje okazały się w tym momencie płonne.