To było mocno stresujące. Nie miał odwagi przyznawać się do swojego kalectwa. Nie miał odwagi napisać wprost „jestem niemową”. To bolało go tak samo, jak nie możliwość rozmawiania z kimkolwiek. Bolała myśl, że swojego głosu nigdy już nie usłyszy. Ani on, ani nikt inny. A mogło być znacznie gorzej. Mógł tamtego tragicznego dnia, stracić więcej zmysłów.
Musiał dać jej czas na zrozumienie sytuacji. Sama była zaniepokojona, zestresowana, że nie mogli się lepiej porozumieć i że dziwiło ją, dlaczego on ciągle tylko pisze.
Ale, załapała. Zaczęła go przepraszać. Miała przecież prawo nie wiedzieć. Nie nosił na szyi tabliczki z napisem, że jest niemową. Ukrywał to do czasu, aż nie zostanie zmuszony do kontaktu z drugą osobą i zmuszonym udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi, w jakiejkolwiek formie. Od razu dopisał na tej samej stronie notesu i jej pokazał, odwracając go w jej stronę: ”Nie masz za co przepraszać”.
Chciał ją uspokoić. Jeszcze ona się do niego zrazi. Tak bardzo teraz chciał schować się w tych regałach i udawać, że go nie ma. Pech jednak miał taki, że miał wysoki dość wzrost.
Kolega, który dołączył z pytaniem i przywitaniem klientki, próbował na szybko zorientować się w sytuacji. Widział to po minie Tristana jak i Olivii, na koniec zwrócił uwagę na notes, w którym Ward pisał swoje odpowiedzi.
- Niczym się nie przejmuj. Tristan pracuje tutaj dopiero od tygodnia i próbuje się odnaleźć.Odpowiedział Emmet, kolega który właśnie pomagał Tristanowi w tej trudnej sytuacji emocjonalnej.
Z kolei Tristan w odpowiedzi dziewczynie, skinął głową, że przyjmuje przeprosiny.
Wracając do sprawy, Emmet spojrzał na listę książek słuchając Olivii, przy okazji miał już pewność, że Ward dobrze odszukał książki i faktycznie, dwóch pozycji nie było na Sali.
W momencie kiedy Olivia wspomniała o nabitej głowie na palu, Ward miał migawkę z przeszłości, zamordowanej matki. Zamknął na moment oczy i odwrócił wzrok, otwierając by spojrzeć na coś innego. Koszmar wciąż go prześladował. Może zbyt dosłownie wszystko związane ze śmiercią brał do siebie.
- Ta z zielarstwa powinna być w magazynie. Tristan, sprawdzisz?Zapytał Emmet kolegę, chcąc go zapewne wybawić od stresowania się przy ladzie. Ward zgodził się. Spojrzał jaki autor i tytuł, po czym skierował się na tyły sklepu.
Emmet został z Olivią przy ladzie.
- Jeden egzemplarz powinien jeszcze być. Ale co do tej ostatniej pozycji, obawiam się, że może być problem. To wydanie jest kilkuletnie i chyba nie wznawiali wydawania.
Nic więcej w sprawie romansidła nie mógł zrobić. A na pewno nic nie zdziała dzisiaj, aby matka dziewczyny, otrzymała tę książkę.