Podejmowane przez niego próby wzięcia Roberta w krzyżowy ogień pytań nie przynosiły oczekiwanego przez niego rezultatu i młody Mulciber nie zamierzał wyśpiewać mu wszystkiego niczym na spowiedzi. Rozważał zmianę swojego podejścia na takie, które pozwoli mu skutecznie ustalić to, czy obaj Mulciberowie i oraz jego brat mieli coś z tym wspólnego. Na razie mógł wyłącznie myśleć, że tak wyglądała prawda.
— Są ku temu podstawy. Nasze rodziny pozostają ze sobą w bliskich relacjach. Jestem jedną z niewielu osób, do których możesz się z tym się z tym zwrócić. Nie wydam was, jednak muszę wiedzieć co dokładnie się wydarzyło aby spróbować uratować wam tyłki w razie potrzeby. — Starał się przez cały czas drążyć tę sprawę właśnie dlatego, że ich znał i dlatego, że ona dotyczyła również jego brata. Nie mógł obiecać Robertowi, że uratuje im tyłki, natomiast mógł spróbować to zrobić jeśli wpakowali się w niezłą kabałę. Pomimo upływu lat nie ulegało zmianie to, że zostawał zobligowany do posiadania pod swoją opieką obu Mulciberów i rodzeństwo. — Rozsądnie do tego podchodzisz. — Docenił przejaw zdrowego rozsądku ze strony Mulcibera. Chester doskonale wiedział do czego zdolny jest jego brat i tak jak był w stanie uwierzyć Robertowi i pośrednio jego bratu, tak Michael byłby w stanie zabić kolejną szlamę, gdyż tego dokonał jako dziecko dla zaspokojenia swojej ciekawości wywołanej przez nauki ich rodziców odnośnie mugolaków. Jedna z tajemnic jego rodziny, która nie miała wyjść na jaw.
— Nie czyni to z was przestępców, tylko trójkę młodych czarodziejów która mogła znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i w złym czasie. Teraz nie rozmawiamy o mnie. — Starał mu się to wytłumaczyć. Pociągnięcie do odpowiedzialności karnej trzech młodych czarodziejów, na domiar tego będących jeszcze uczniami Hogwartu, nie oznaczało nic dobrego dla ich przyszłości oraz ich rodzin. Stałoby się to skandalem gdyby dotyczyłoby to czarodziejów czystej krwi, pochodzących z tak szanowanych rodzin jak Mulciberowie i Rookwoodowie. Jemu również zdarzało się opuszczać dormitorium Slytherinu po nastaniu ciszy nocnej, chociażby na nocną schadzkę z dziewczyną. W pokoju wspólnym trudno o prywatność. Na domiar tego chłopcom nie wolno wchodzić do sypialni dziewcząt.
— Nie mazgaj się, Mulciber. — Westchnął jedynie widząc jak ten chłopak zwiesza głowę i ramiona, manifestując brak pewności siebie. Niezależnie od sytuacji nie należało okazywać słabości. Za dwadzieścia lat miał traktować go niczym równego sobie. Jako swojego wspólnika.